Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

prof. Michał Waligórski nie - policjant i nie - nuklearny dr Janusz B. Kępka

W numerze 13 „Przeglądu” z 5 kwietnia 2010 r. zaprezentowana została rozmowa red. Andrzeja Dryszela z prof. Michałem Waligórskim, prezesem Państwowej Agencji Atomistyki.

Tytuł tej rozmowy: Policjant nuklearny. Przedtawiona jest tam niezwykle optymistyczna wizja energetyki jądrowej w Polsce.

Niestety, Pan prof. Michał Waligórski dopuścił się, prawdopodobnie w formie (nie)kontrolowanego wybuchu (nuklearnego?), poświadczania nieprawdy oraz ukrywania prawdy.

A oto dowody powyższego.

Pan Profesor przedstawia: „… nie ulega żadnej wątpliwości, że energetyka jądrowa to absolutnie najczystsza i najbezpieczniejsza forma wytwarzania energii – mówię to z całym przekonaniem.”, koniec cytatu.

Jednak, wbrew przekonaniu Pana profesora, nauce nie jest znane zjawisko fizyczne wytwarzania energii. Natomiast znane są różnego rodzaju formy przetwarzania energii. W ogólności, w fizyce jądrowej rozróżnia się trzy podstawowe rodzaje przemian – a nie wytwarzań(!) – energetycznych.

W przypadku naturalnego rozpadu jąder pierwiastków ciężkich: cząstki (jądra atomu helu 4He), cząstki (elektrony) oraz promieniowanie elektromagnetyczne .

Wskazuje się też neutrino , które powstaje w wyniku rozpadu neutronu na proton i elektron.

Ponadto, Pan prof. Michał Waligórski sam sobie przeczy. Już w podtytule swego wywiadu, Pan profesor przedstawia: Musi zostać spełnionych wiele warunków, żebym zezwolił na budowę elektrowni jądrowej w Polsce, koniec cytatu.

Jeżeli tak, to powyższe wprost oznacza, że energetyka jądrowa to wcale nie jest „absolutnie najczystsza i najbezpieczniejsza forma wytwarzania energii…”. I dlatego właśnie, przy budowie elektrowni jądrowej „Musi zostać spełnionych wiele warunków,…”. I niestety, bardzo trudnych do spełnienia, tak pod względem technologicznym jak i technicznym. A to dlatego, że energetyka jądrowa to absolutnie najbardziej brudna i najbardziej niebezpieczna forma przetwarzania energii.

I podobnie, wręcz identycznie jak Pan prof. Michał Waligórski, mówię to z całym przekonaniem.

Pan prof. Michał Waligórski, chcąc uwiarygodnić swoje opowiadania o „absolutnie najczystszej i najbezpieczniejszej formie wytwarzania energii”, wskazuje Stowarzyszenie Ekologów na rzecz Energii Nuklearnej, które wg Pana profesora, skupia ludzi znających doskonale technologie jądrowe, i którzy twierdzą z całym przekonaniem, że „… energetyka jądrowa jest najbardziej ekologicznym spośród wszystkich sposobów produkowania energii.”. Jednak Pan profesor nie wskazuje gdzie i w jaki sposób ci ze Stowarzyszenia nabyli doskonałą(!) znajomość oraz umiejętności w zakresie technologii jądrowych, a także umiejętność „produkowania energii”.

Pan prof. Michał Waligórski informuje: „Ryzyko wystąpienia groźnej awarii w elektrowni jądrowej jest miliony razy mniejsze niż w przypadku innych metod wytwarzania energii.”.

Nie jest to prawda. Otóż, jeżeli zachowane są w równym stopniu wymogi techniczne i technologiczne dla tych dwu różnych elektrowni, to ryzyko wystąpienia awarii jest mniej więcej takie samo, a co wie średni technik średniej szkoły technicznej. Jednak ze względu na różne źródła energii, różny będzie stopień zagrożenia poawaryjnego. W przypadku awarii elektrowni jądrowej oraz zwykłej elektrowni węglowej, stopień zagrożenia będzie się miał mniej więcej tak jak bomba atomowa do zwykłej bomby. Obydwie zrzucone z tego samego samolotu. I w to samo miejsce.

Jeżeli Pan profesor nie wierzy, przy czym w nauce raczej używa się rozumu a nie wiary, to niech spyta tych z Hiroszimy i Nagasaki.

Hiroszima, 6 sierpnia 1945 r., godz. 8:15

Szacuje się, że zginęło 30% populacji miasta (70 - 90 tysięcy mieszkańców), a liczba ta do dziś jest sporna. Z 76 tys. budynków w Hiroszimie 70 tys. zostało zburzonych lub uszkodzonych,
w tym 48 tys. całkowicie.

Bomba Little Boy (Chłopczyk) zrzucona na Hiroszimę

Nagasaki, 9 sierpnia 1945 r., godz. 11:02

Miasto zostało całkowicie zniszczone w promieniu ok. 1,6 km od miejsca wybuchu, a do sporych zniszczeń w dalszych jego częściach doprowadziły liczne pożary. Szacuje się, że eksplozja "Fat Mana" zabiła 40-70 tys. osób (do końca roku 1945 zmarło 70 tys. ludzi), w tym nieznaną liczbę uchodźców z Hiroszimy.

Bomba «Fat Man» (Grubas, Tłuścioch) zrzucona na Nagasaki

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_atomowy_na_Hiroszim%C4%99_i_Nagasaki

Natomiast, w przypadku awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu, Pan profesor lekceważąco wypowiada się: „W Czarnobylu w wyniku ostrej choroby popromiennej zginęło 31 osób gaszących pożar, tu nie ma wątpliwości. Natomiast jeśli chodzi o 4 tys. przypadków raka tarczycy u dzieci – zapewne jest to efekt promieniowania, lecz być może znacznie wspomagany niedoborem jodu w tamtych okolicach…”. Poważnie, Panie profesorze? Nic Pan nie ukrywa?

Bo oto, w 24 rocznicę katastrofy w Czarnobylu, w kwietniu Roku Pańskiego 2010, na stronie internetowej http://www.tvn24.pl/-1,1653641,0,1,rocznica-najgorszej-katastrofy-ekologicznej-w-historii,wiadomosc.html , czytamy:

Wybuch w Czarnobylu wyzwolił promieniowanie porównywalne do eksplozji 500 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę. Zabił bezpośrednio kilkadziesiąt osób, spowodował nowotwory u kilku tysięcy. Mijają 24 lata od katastrofy na Ukrainie, uważanej za najgorszą atomową i ekologiczną katastrofę w historii.

Strażacy zginęli pierwsi

Wybuch rozpoczął dziesięciodniowy pożar, w trakcie którego rdzeń reaktora stopił się, a do środowiska przedostało się kilkadziesiąt izotopów promieniotwórczych. Pożar ugaszono dzięki ogromnemu poświęceniu gaszących strażaków i wojska. Jego skutki były tragiczne: 31 osób zmarło w wyniku bezpośredniego napromienienia i oparzeń, ponad 200 trafiło do szpitali w związku z chorobą popromienną. Kilka tysięcy spośród okolicznych mieszkańców zapadło później na nowotwory.

Strefa zamknięta

Nieodwracalnie skażony został obszar na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a radioaktywna chmura rozprzestrzeniła się po całej Europie. Swoje domy musiało opuścić 130 tysięcy ludzi. W promieniu 10 km od elektrowni utworzono strefę "szczególnego zagrożenia", a w promieniu 30 km strefę "o najwyższym stopniu skażenia". Strefa wokół Czarnobyla do dziś jest zamknięta.

Bezpośrednio po wybuchu na chorobę popromienną zapadło ponad 200 osób, a 47 zmarło. Dziś ofiar katastrofy w Czarnobylu mogą być nawet trzy miliony, z czego prawie milion to ówczesne dzieci, które dopiero teraz zaczynają odczuwać skutki katastrofy. (koniec cytatu).

Z powyższego wprost wynika, że Pan profesor Michał Waligórski, prezes Państwowej Agencji Atomistyki, ma zanik elementarnej wiedzy. Jako skutek katastrofy w… ? That is the question!

I prawdopodobnie dlatego Pan profesor – udaje, oczywiście, – że nie wie, że:

13 września 1987 stare źródło promieniowania radioaktywnego zostało wyniesione ze zlikwidowanego szpitala w mieście Goiânia, stolicy centralnego stanu Brazylii Goiâs. Źródło przechodziło z rąk do rąk, powodując poważne skażenie radioaktywne i w rezultacie napromieniowania radioaktywnego śmierć 4 osób a 22 osoby zostały napromieniowane w stopniu narażającym życie i zdrowie.

A także, czytamy:

Pięć osób trafiło w Delhi do szpitala z ciężkimi poparzeniami w wyniku radioaktywnego napromieniowania. Władze ewakuowały kilkaset osób mieszkających w domach wokół miejsca, gdzie znajdował się radioaktywny obiekt. Do zdarzenia doszło w zachodniej części Delhi w zakładzie metalowym przerabiającym złom.

Jeden z kawałków metalu przywiezionego z wysypiska złomu zawierał radioaktywny izotop, który zaczął się uwalniać, gdy pracownik zakładu poddał metal obróbce.

Według służb ochrony radiologicznej był to najprawdopodobniej kobalt‑60 używany w medycynie do napromieniowania komórek nowotworowych przy pomocy tzw. bomby kobaltowej.

(IAR, Aktualności TVP, 10.04.2010)

Warto też poinformować Pana profesora, że we wskazanych wyżej przypadkach, ilości pierwiastka radioaktywnego liczone były w gramach, a nie w tonach.

Pan prof. Michał Waligórski, prezes Państwowej Agencji Atomistyki, także przedstawia: Elektrownia jądrowa wytwarza rocznie jedną ciężarówkę odpadów. Porównywalna co do wielkości elektrownia węglowa – prawie tysiąc wagonów.

Pan profesor wyraźnie przedkłada ilość nad jakość (1000 głupców = 1 geniusz). Otóż, zagrożenie ze strony jednej ciężarówki odpadów radioaktywnych jest prawie tysiąc razy większe niż ze strony tysiąca wagonów odpadów spalania węgla. Ponadto, w odróżnieniu od zwykłych odpadów, odpady radioaktywne są aktywne i agresywne tysiące lat. Powodują też nieodwracalne zmiany w materii ożywionej, włącznie z nieodwracalnymi zmianami genetycznymi.

Pan profesor Michał Waligórski przedstawia też: Bezpieczeństwo energetyczne kraju wymaga, żeby źródła energii były w Polsce i żeby kontrolował je nasz kraj, a nie państwa ościenne.” – tym samym nieprawdziwie sugerując, że w Polsce nie ma innych źródeł energii oraz poświadcza nieprawdę, że budowa elektrowni jądrowej uniezależnia Polskę energetycznie od państw ościennych.

Otóż, w przypadku budowy elektrowni jądrowych, uzależniamy się w sposób skrajnie niekorzystny. Polska nie ma rud uranu, dlatego paliwo jądrowe trzeba będzie kupować (za jaką cenę?) tylko od kilku krajów na świecie, które mają naturalne zasoby rud uranu. Ponadto, przewiduje się, że światowe zasoby rud uranu zostaną wyczerpane już w drugiej połowie obecnego stulecia.

Czas budowy elektrowni jądrowej wynosi ok. 15 lat. Z kolei, wysoki koszt budowy elektrowni jądrowej zwraca się dopiero po ok. 30‑40 latach. Jeżeli więc obecnie przystąpimy do budowy elektrowni jądrowej, to po czasie w którym nastąpi zwrot kosztów budowy, elektrownia ta ulegnie naturalnej likwidacji, ponieważ nie będzie już… paliwa! Ale pozostanie wysoce niebezpieczne, zużyte paliwo jądrowe, które w dalszym ciągu jest produktem wysokoaktywnym promieniotwórczo.

Zauważmy, że m.in. ze względu na wyczerpywanie się naturalnych zasobów rud uranowych, w dniu 8.04.2010 r. po ponad 19 latach od podpisania w Moskwie układu o ograniczeniu zbrojeń strategicznych - START, prezydenci USA i Rosji podpisali w Pradze nowy dokument. Każda ze stron będzie teraz mogła mieć najwyżej 1550 głowic nuklearnych w bojowej gotowości. To o 74 proc. mniej niż przewidywał poprzedni układ START. Umowa będzie obowiązywać 10 lat z możliwością przedłużenia o kolejne pięć.

Jak widać, cięcia są drastyczne. No, cóż. Zaczyna brakować… I stajemy się bardziej… pokojowi. Tak!

Z powyższego jasno widać, że pomysł budowy elektrowni jądrowej jest bardzo ryzykownym i niezwykle drogim przedsięwzięciem. A ponadto – uzależnia! Niestety!

Ponadto, Pan profesor Michał Waligórski starannie ukrywa, że istnieją różnego rodzaju żródła energii:

· nieodnawialne: surowce energetyczne, tj.: węgiel kamienny, węgiel brunatny, ropa naftowa, gaz ziemny, torf, łupki i piaski bitumiczne, pierwiastki promieniotwórcze (uran, tor i rad);

· odnawialne: siła spadku wody, energia wiatru, energia słoneczna, energia wody morskiej (prądów, fal, pływów, różnic temperatury), energia geotermiczna i energia biomasy.

Otóż, z tzw. surowców nieodnawialnych, w Polsce mamy węgiel kamienny, węgiel brunatny, ropę naftową, gaz ziemny. Mamy! I to bardzo dużo!

Ale nie mamy pierwiastków promieniotwórczych, na bazie których można by budować elektrownie jądrowe!

Ale mamy ogromne zasoby energii odnawialnej w postaci energii geotermalnej (gorąca woda) i energii geotermicznej (gorące skały). Jest to naturalne źródło energii nie ulegające wyczerpaniu(!)

Im dalej w głąb Ziemi, tym bardzej gorąco. Z każdym kilometrem w głąb Ziemi, temperatura wzrasta średnio o 3C.

W głębi Ziemi znajduje się magma będąca stopioną masą krzemianów i glinokrzemianów. Wydostaje się ona na powierzchnię Ziemi w postaci lawy wulkanicznej. Znacznie częściej, z głębi Ziemi wydobywa się ogrzana przez magmę woda, występująca w postaci gorących źródeł i gejzerów.

Pierwsza murowana łaźnia, w której wykorzystywano wodę geotermalną, powstała na sycylijskiej wyspie Lipari, około roku 1500 p.n.e. Z kolei gorąca para ze źródeł geotermalnych po raz pierwszy znalazła zastosowanie w roku 1827, w jednej z toskańskich fabryk.

W roku 1904 w Larderello we Włoszech otwarto pierwszą na świecie elektrownię geotermalną.

Sposób wykorzystania zasobów geotermalnych zależy od temperatury czynnika grzejnego. Przyjęto, że przy temperaturze powyżej 120-150° C opłaca się go wykorzystać do produkcji energii elektrycznej. Przy niższych temperaturach czynnika grzejnego wchodzi w rachubę wykorzystanie do celów ciepłowniczych, klimatyzacyjnych, wytwarzania ciepłej wody użytkowej w systemach miejskich i przemysłowych, do ogrzewania szklarni, hodowli ryb, do celów balneologicznych i rekreacyjnych.

Wody geotermalne znajdują się pod powierzchnią prawie 80% powierzchni Polski.

Technologia pozyskiwania energii geotermalnej z gorących skał została obecnie udoskonalona przez najbardziej rozwinięte kraje świata ( USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Japonia ).

Jednocześnie, kraje te systematycznie rezygnują z elektrowni atomowych.

Ale jest problem z odpadami radioaktywnymi: gdzie je przechowywać?

Pan prof. Michał Waligórski wprost sugeruje, że można, a nawet należy przechowywać je w… Polsce, ponieważ – cytuję: … energetyka jądrowa jest najbardziej ekologicznym spośród wszystkich sposobów produkowania energii.”.

Jeżeli tak, to ja dr Janusz B. Kępka życzę Panu prof. Michałowi Waligórskiemu… nieśmiertelności w otoczeniu… odpadów radioaktywnych. Ale beze mnie. Amen. Do zobaczenia w… (też)Amen.

Ale przedtem, niech Pan prof. Michał Waligórski zechce łaskawie wyjaśnić dlaczego kraje posiadające już elektrownie atomowe, powoli rezygnują z nich, i budują za ogromne pieniądze:

North Stream, znany też jako gazociąg Rosja‑Niemcy na dnie morza Bałtyckiego;

South Stream, gazociąg z Rosji poprzez Morze Czarne, Bułgarię, Włochy do Austrii.

I nie uzależniają się (wzajemnie)? I rezygnują – cytuję Pana profesora: zabsolutnie najczystszej i najbezpieczniejszej formy wytwarzania energii”? Proszę więc ich uświadomić!

I na zakończenie (do przemyślenia, oczywiście):

„Un sot savant est plus sot qu’un sot ignorant” – „Głupiec uczony jest większym głupcem niż głupiec nieuk”, (Molière, Uczone białogłowy).

A może… za ile? I na czyje zlecenie?

podpisał (uczony, ale czy… nauczony?): dr Janusz B. Kępka

Anno Domini 2010

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~rphqfytlodx
05-11-2012 / 17:24
~mulewqlehm
04-11-2012 / 02:32
~xudotgq
03-11-2012 / 02:08
~dr Jerzy Jaśkowski
30-08-2010 / 00:00
Gratuluję PT Autorowi ~Doskonały artykuł. i doskonale wpisujący się w obecną kampanię dezinformacji. P.Trojanowsk chce wydać ponad 20 milionów na ogłupianie społeczeństwa i sianie dezinformacji w celu osiągnięcia zysków przez prywatne zachodnie koncerny. Pieniądze będą oczywiście pochodziły z podatków pożytecznych idiotów- czyli społeczeństwa. Rząd zamiast powołać pełnomocnika od energii ekologicznej [odnawialnej] własnej, to powołuje urząd mający za zadanie ogłupianie społeczeństwa. Biedacy nie przyjmują, że podobne manipulacje są z innych dziedzin, np. produkcji chleba,masła itd. A oni to i tak będą musieli konsumować. www.frech.pl
~mac
17-05-2010 / 00:00
Nie da się siedzieć w jednym korycie i nie mieć ucioranego ryja tym samym żarciem. Te polityczne ryjce wszystkie pochowane w kieszeniach korporacji amerykańskich i niemieckich. STASI Tuskoszwab ze swoją Nazi Merk dziewczynką i Sark (na tego gada podobno bardziej trza baczyć niż na NAZI Merk).. wraz z Obamowym Nazi Black Boyem knują coś dobrze z dyrektywy NaziJudeEnglad..
~zenek
16-05-2010 / 00:00
Kim „od wewnątrz” jest Jarosław K. opowiadał publicznie Roman Giertych na zebraniu Sejmowej Komisji do Spraw Nacisków, 6 kwietnia br., w przeddzień wyjazdu premiera Tuska na uroczystości w Katyniu. Tę wypowiedź transmitowała podówczas TVN24 i zdarzyło mi się jej wysłuchać. Otóż w lipcu 2007 premier Jarosław Kaczyński realizował zadanie „wykończenia” wicepremiera Andrzeja Leppera, wyraźnie stojącego na drodze do instalacji w Polsce amerykańskiej „tarczy antyirańskiej”, oraz na drodze polskiej wojskowej „misji cywilizacyjnej” w Afganistanie. Jak to przypomniał Giertych, premier po przyjacielsku w piątek wieczór z oboma wicepremierami przez całe trzy godziny dyskutował plany rządu, by rano w sobotę finalizować – nieudany prawie jak „lądowanie w Smoleńsku” – super podły atak CBA na wicepremiera Leppera. Ten przeznaczony do „wykasowania” przez MOCODAWCĘ władz Polski polityk, wyraźnie by się chronić przed „samobójstwem”, przywdział podówczas nawet kamizelkę kuloodporną, oczekując na wniesienie do jego gabinetu, przez tajne służby, mającej skompromitować go walizki z 3 milionami złotych „prezentu od premiera”. (Wtedy to, na tym planie „antykorupcyjnym” Kaczyńskiego II, rząd koalicji PIS-LPR-Sam. się „kopyrtnął” i przez trzy następne lata mieliśmy względny spokój w tropieniu „agentów bezpieki” minionego ustroju.) prawda2.info/viewtopic.php?t=11701
~zenek
16-05-2010 / 00:00
Nam nie jest potrzebna energetyka jadrowa gdyz mamy wlasne zrodla energii, jak geotrmia jestesmy drugim Kuwejtem jesli chodzi o ta energie, mamy dardzo duze zloza wegla i opracowane technologie do czystej obrobki pod ziemia przez naszych naukowcow, mamy gaz. Wiec niech ten pan nie opowiada bzdur, zapewne agent podstawiony przez firmy energetyczne. Panstwa ktore maja elektrownie jadrowe maja wielki problem z odpadami, wiec temu panu profesorowi mozna smialo powiedziec NIE. I tu wlasnie prawdziwie demokratyczny "rzad" powinien zwrocic sie do narodu swojego suwerena o zgode na takie swinstwo. Zreszta Lepper mowil ze w waznych sprawach dla narodu bedzie sie pytal narodu i takich ludzi potrzebujemy a nie zdrajcow i sprzedawczykow.