Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:



Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
30 lipca 2014
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA WŁODZIMIERZ EUGENIUSZ SIKORSKI OPINIE TECHNIKÓW I HISTORYKÓW

Stanowisko w kwestii śmierci gen. Sikorskiego i zgonu niepodległej Polski.

4 lipca 2008r. mija 65 rocznica tragicznej śmierci w katastrofie lotniczej nad Gibraltarem Generała Władysława Sikorskiego, prezesa Rady Ministrów, a zarazem wodza naczelnego Wojska Polskiego na Obczyźnie.

Władysław Eugeniusz Sikorski Władysław Eugeniusz Sikorski

Trzeba przypomnieć, że Anglia ponosi odpowiedzialność za tę śmierć oraz śmierć całej grupy generałów i czołowych oficerów Wojska Polskiego, w tym szefa sztabu.
Potwierdzeniem odpowiedzialności Anglii są następujące fakty:
1) Nagłe przerwanie działalności specjalnej Komisji Polsko-Brytyjskiej, powołanej w 1943r. dla zbadania przyczyn tragicznej śmierci gen. Władysława Sikorskiego.
2) Wyniki analizy technicznej startu samolotu B-24 Liberatora nr. AL 523 w dniu 4 lipca 1943r. w Gibraltarze, zakończonego tragicznie śmiercią generała Władysława Sikorskiego i większości pasażerów oraz części załogi samolotu, podjętej z aspiracji redaktora Dariusza Baliszewskiego w ramach "Rewizji Nadzwyczajnej" Redakcji Telewizji Edukacyjnej.
Opinia prof. dr hab.inż. Jerzego Maryniaka z Politechniki Warszawskiej i Instytutu Lotnictwa w Warszawie, specjalisty od katastrof technicznych, w tym lotniczych, która sprowadza się do stwierdzenia:" Z przeprowadzonej analizy wynika, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Przekonany jestem w oparciu o wykonaną analizę, że był to zaplanowany sabotaż-morderstwo gen. Władysława Sikorskiego, a nie przypadkowa niezamierzona katatrofa B-24 Liberatora w Gibraltarze w 1943r."
3) Odpowiedź Włodzimierza Cimoszewicza, Ministra Spraw Zagranicznych R.P. na interpelację poselską posła Leszka Murzyna (Liga Polskich Rodzin) z dnia 26 kwietnia 2002r. w sprawie wyjaśnienia przyczyn śmierci generała Władysława Sikorskiego ( do której to interpelacji dołączył poseł Murzyn: prośbę prof. dra hab. Zbigniewa Dmochowskiego, skierowaną do Jej Wysokości Królowej Wielkiej Brytanii, opinie historyków i techników na temat katastrofy gibraltarskiej, zebrane przez prof. dra hab. Z.Dmochowskiego oraz pytania poselskie w tej sprawie). Z odpowiedzi wynika, że akta brytyjskich służb specjalnych nie podlegają odtajnieniu, a strona brytyjska nie przewiduje żadnych wyjątków od zasady nie ujawniania akt tych służb.
4) Nie wyjaśnione okoliczności nagłej śmierci w Londynie w nocy z 9 na 10 kwietnia 1999r. , w przeddzień kolejnego powrotu do Polski ś.p.Ewy Chapman (Szeremeth) z Gozdawa-Osuchowskich , byłej Sekretarki Parlamentarnej Prezydium Rady Ministrów Rządu Polskiego na Obczyźnie, która przekazała informację, że dokumenty brytyjskich służb specjalnych, dotyczące śmierci gen. Sikorskiego w Gibraltarze przechowywane były dotąd w Army Records Centre w Anglii.
W ten sposób powstał dotąd niespłacony Polsce dług Anglii w wymiarze rzędu 100 miliardów USD, przy czym poza sprawą śmierci gen. Sikorskiego dochodzą następujące racje:
1) Nie wywiązania się z umowy koalicyjnej z Polską i braku wsparcia militarnego Polski z chwilą rozpoczęcia agresji niemieckiej na Polskę we wrześniu 1939r.
2) Nie udzielenia właściwej pomocy powstańcom warszawskim w 1944r.
3) Sprzedaż polskich interesów Stalinowi przez Churchilla w ramach układów w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.

W nawiązaniu do stanowiska strony brytyjskiej, która odmówiła odtajnienia akt sprawy gen. Sikorskiego przechowywanych w Archiwum Służb Specjalnych Angielskich (Army Records Centre), trzeba powiedzieć, że aktualne zabiegi polskie, jak np. ekshumacja zwłok gen. Sikorskiego, które spoczywają na Wawelu, nie pozwolą uzyskać informacji o pełnej prawdzie tragedii nad Gibraltarem i stanowią pewien temat zastępczy wobec innych ważnych bieżących tematów europejskich i światowych, jak przyszłość Imperium Europa i państw narodowych wewnątrz Unii Europejskiej oraz katastrofa grożąca światu ze względu na patologiczną formę konsumpcji w obszarze trzech filarów: społeczeństwa, gospodarki i przyrody.
Kontynuując rozważania na temat prawd historycznych dotykamy kolejnej prawdy o ludobójstwie sowieckim podczas II wojny światowej, składającym się z ludobójstwa wysiedleń z Polski na Syberię, ludobójstwa katyńskiego i innych form ludobójstwa.
Aktualnie tematem medialnym są "sprawy trudne" w stosunkach polsko-rosyjskich, do których należy tzw. "Prawda o Katyniu". Do rozwiązania ich mają się włączyć takie instytucje, jak rosyjski Memoriał i polska Karta oraz Instytut Pamięci Narodowej.
I znowu trzeba postawić pytanie zasadnicze, czy Rosja zdecyduje się na otworzenie w tej sprawie archiwów służb specjalnych sowieckich i rosyjskich, czy też zajmie w tej sprawie takie stanowisko, jak Anglia w sprawie śmierci gen. Sikorskiego.
Jedno jest pewne, ani Parlament Europejski, ani znaczące media europejskie i światowe, mimo moich intensywnych zabiegów nie chciały dotąd zamieścić informacji o tych faktach z historii II wojny światowej, dotyczących stosunków: polsko-niemieckich, polsko-rosyjsko-żydowskich, polsko-angielskich i polsko-francuskich, również w przełożeniu na zadłużenie Niemiec, Rosji, Izraela i diaspory żydowskiej, Anglii i Francji w stosunku do Polski, łącznie na sumę około 650 miliardów USD.
Szczęść Boże Z poważaniem
Zbigniew Dmochowski , dr hab. inż. , em. prof. P.B. - WILNIANIN

Zbigniew Dmochowski OPINIE HISTORYKÓW I TECHNIKÓW NA TEMAT KATASTROFY GIBRALTARSKIEJ

Wstęp

Wielu historyków analizujących fakty historyczne z zasady nie traktuje poważnie lub wręcz odrzuca opinie techników na ten temat. Dotyczy to w szczególności przypadków, przy których opinie techników burzą misternie przygotowaną konstrukcję historyczną, wprawdzie niezgodna z prawdą, ale przychylnie przyjmowaną przez polityków polskich i zagranicznych.

Niewielu historyków uznaje, że odpowiedź na pewne fakty historyczne mieści się w znacznej części w ich technicznym aspekcie i stąd też opinie techników mają znaczącą wartość, a niekiedy bez tych opinii konstrukcja historyczna musi być zafałszowana.

Większość odpowiedzialnych techników analizujących aspekty techniczne faktów historycznych traktuje je bardzo poważnie. Obserwując wnioski historyków nie uwzględniających tych aspektów zmuszona jest wyciągać własne wnioski, dotyczące tych faktów historycznych, które niekiedy mogą kompromitować nieodpowiedzialnych historyków.

Ponieważ przedstawione powyżej stwierdzenia dotyczą także katastrofy lotniczej w Gibraltarze w dniu 4 lipca 1943r., w której zginął generał broni Władysław Sikorski, Naczelny Wódz Prezes Rady Ministrów oraz twórca w 1939r. w Paryżu Rządu Polskiego na Obczyźnie, przedstawione zostaną dalej bez komentarzy opinie historyków polskich i zagranicznych na ten temat, a także opinie zespołu specjalistów polskich od katastrof technicznych, w tym lotniczych.

Opinie historyków

Mgr Tadeusza Bednarczyka kustosza Muzeum gen. W. Sikorskiego w Warszawie

Generał Sikorski swoją prostoliniowością, katolicyzmem i uczciwością naraził się wszystkim możnym ówczesnej sceny politycznej. Robiono na Niego 2 zamachy (lotnicze) w czasie podróży do USA i Kanady. Usiłowano najechać na Niego ciężarówka 3 lipca 1943r. w Kairze na płycie lotniska. Znamienne, ze na pożegnanie Generała nie przybył wrogi mu gen. Anders. Gdy to się nie udało, to wysłano telegram do Gibraltaru do por. Ludwika Lubieńskiego, o wiele mówiącej treści: „ Ludwiku w tobie ostatnia nadzieja”! ( bo nam się to nie udało!) . Lubieński był w Gibraltarze łącznikiem Rządu, a jako sanator nie lubił Generała (kochał płk. Becka ). Ten telegram był wiele mówiący, zapowiadał usiłowanie zamachu. Nie była to myśl obca Anglikom, skoro gubernator Gibraltaru gen. Mac Farlaine namawiał córkę generała Zofię Sikorską-Leśniowską, by nie leciała z Ojcem - to wskazuje, że on wiedział o szykującym się zamachu; ona odmówiła nie chcąc pozostawić źle czującego się Ojca, któremu wmontowano łóżko. Na to nakłada się czeski pilot Prchal. On nigdy nie zakładał kamizelki kapokowej. Tym razem nałożył i po katapultowaniu się pływał. Podpłynęła po niego zaraz łódka, która go wyłowiła i podobno zabrała też angielskiego komandora - co-pilota. Niczym i nikim innym ta łódź się nie interesowała! Dopiero po prawie 10 minutach podpłynęła inna łódź i zaczęła wyławiać ofiary. Ale to tylko skrócony opis zdarzeń przy katastrofie.

Takie katastrofy podlegają analitycznemu zapytaniu: „ qui prodest” - „ komu dawało to korzyści”!! Otóż korzyści z tego ciągnęli: Anglicy, Niemcy, Rosjanie, no i Polacy - sanatorzy i andersowcy.

Anglikom Sikorski był ciężarem i wyrzutem sumienia (jeśli takie mają politycy). Anglicy wykorzystali pomoc Polaków w 1940r. Póki byli potrzebni robili im obietnice odbudowy Polski w przedwojennych granicach i zyski na Niemcach. Minęły te czasy, gdy generałowie angielscy witali zbliżającego się gen. Sikorskiego zdjęciem i podniesieniem czapek pionowo w górę. Zdrada w Jałcie rozwiała później wszelkie nasze iluzje i nadzieje. W 1943 r. Sikorski przeszkadzał Anglikom i Churchillowi w przypodobaniu się Stalinowi. Było to w okresie bitwy w Luku Kurskim, która przypieczętowała dominację sowiecką w Europie, a zarazem odbierała Polakom wszelkie nadzieje dotyczące granicy wschodniej. A Sikorski był na tym punkcie nieustępliwy. Zatem szkodził Churchillowi w jego polityce ze Stalinem. Dlatego Churchill w swoich pamiętnikach potraktował sprawy polskie bardzo zdawkowo, wprost lekceważąco. Toteż usunięcie gen. Sikorskiego było na rękę Anglikom i w tym duchu zadziałali, szukając rąk do wykonania zamachu, jak Prchala i Polaków- sanatorów.

Niemcom oczywiście śmierć Generała byłaby na rękę, osłabiałaby działania wojskowe polskie przeciw Niemcom, także w kraju.

Trzecim zainteresowanym śmiercią gen. Sikorskiego była Rosja i Stalin. Tu powołam się na wspomnienia z-cy Tity - Dżilasa. Na przełomie 1943/1944r. Tito był zaproszony do Moskwy. Nie wierząc Stalinowi wysłał do Moskwy swego zastępcę Dżilasa. Ten w rozmowie postawił pytanie Stalinowi, czy to on uśmiercił gen. Sikorskiego. Stalin temu zaprzeczył argumentując, że Sikorski był mu niepotrzebny, był przegranym politykiem wobec potęgi zwycięskiej Rosji - zabili go Anglicy. Generał już się nie liczył, po co on miałby Nim brudzić sobie ręce. To brzmi logicznie wobec ówczesnej potęgi Rosji i Stalina, wobec uniżonych starań o jego pomoc ze strony Churchilla. Ale ta uniżoność Churchilla podsuwała myśl usunięcia gen. Sikorskiego.

No i na koniec wstydliwa sprawa podłego w tym udziału Polaków. Wspomniany gen. Anders kilka razy występował przeciw gen. Sikorskiemu, okazywał niesubordynację, wnioskował Jego usunięcie. Ale sam na taki krok nie poważyłby się. Anders i jego korpus był Anglikom żywotnie potrzebny, więc go obskakiwali, robili mu różne nadzieje. Stąd i ta depesza z 3 lipca 1943r. do Lubieńskiego. Do tej depeszy pasuje niewykrycie przez pewnego podpułkownika , który przybył do Włoch z Polski, gdzie w Okręgu Białostockim AK był Szefem O.II w stopniu majora, wykradzenia z polskiego magazynu wojskowego kilku kilogramów materiału wybuchowego. Podnosił tę sprawę w kilku miejscach wiążąc to z Sikorskim (czym ją częściowo nagłośnił), ale bez odzewu. W tej sytuacji postanowił wrócić do Polski. Ostatnio był w obsłudze samolotów w Brindisi we Włoszech. Po kilku miesiącach wyruszył do Polski, wyposażony zarazem w 3 miliony dolarów dla AK. W Szwajcarii w hotelu został zamordowany, a pieniądze zaginęły. Zginął świadek pośredni. Ale rozumując logicznie, to Polacy, wrogowie gen. Sikorskiego, mogli dokonać tego zamachu. Anglicy są za to odpowiedzialni, bo stało się to na ich terenie. I to odsuwanie terminu ujawnienia kulisów zbrodni, wskazuje na nich jako na winnych ukrywania prawdy dotyczącej gen. Sikorskiego. O tym, ze w kołach polskich myślano też o usunięciu gen. Sikorskiego, świadczy casus Retingera. Był on krakowskim Żydem, podwójnym agentem, który w tajemniczy sposób przylgnął do osoby Generała. Retinger nigdy nie odstępował Generała. Po raz pierwszy nie towarzyszył Generałowi w podróży w 1943r. na Bliski Wschód. On po prostu wiedział od Anglików, że to będzie ostatnia podróż generała Sikorskiego, więc został. Chciałbym wzmiankować relację dla mnie rtm. St. Strumph-Wojtkiewicza, redaktora, dociekającego śmierci Generała w Anglii. Wykrył on poza Londynem miejsce ukrywania Prchala z rodziną. Dotarł do jego domku. Prchal mu otworzył drzwi, lecz nie doszło do rozmowy, bo nagle zjawili się 2 agenci policji i uniemożliwili kontakt. Zatem Anglicy ukrywali Prchala, co świadczy przeciw nim.

Prof. dr hab. Jaroslava Valenty z Instytutu Historii Czeskiej Akademii Nauk w Pradze

W polskiej literaturze tematu na ogół nie bierze się pod uwagę ewentualności zupełnie zwykłej kraksy, spowodowanej przyczyną techniczną czy błędem pilotażu. Sądzę, że miałem w rękach poza międzynarodową literaturą i prasą także wszystkie znane i dostępne źródła zarówno polskie, jak i brytyjskie. Choć pewne kwestie nie zostały całkowicie wyjaśnione z powodu braku źródeł (co jest dla historyka sytuacją normalną), jestem zdania, że nie ma podstaw, dopóki nie zostaną przedstawione dowody przemawiające za odmienną interpretacją, nie przyjmować realnej hipotezy roboczej, że 4 lipca 1943r. miała miejsce w Gibraltarze jedna z setek zwykłych katastrof lotniczych lat drugiej wojny.

Dr Zbigniewa Wawra z Instytutu Historycznego Polskiej Akademii Nauk w Warszawie

Nie ma żadnych dowodów by katastrofa gibraltarska była czymś innym niż tylko tragicznym wypadkiem.

Andrzeja Garlickiego

„Rewizja nadzwyczajna”, w której p. Dariusz Baliszewski przekonywał, że była to zbrodnia doskonała, wykonana przez Anglików na polecenie Moskwy, rękami Czecha Prchala wprowadziła mnie w osłupienie. Czułem się jak w maglu, gdzie argumentem ostatecznym jest, że jedna pani powiedziała. W tej poetyce można łączyć fakty bez związku, nadawać im dramatyczną wymowę i oczywiście skrzętnie pomijać wszystko, co przeczy z góry założonej tezie. Szkodliwość społeczna takich telewizyjnych igraszek jest znaczna. Ludzie lubią bowiem tajemnice, spiski i gotowi są uwierzyć w taką wizję wydarzeń. Zamiast uczyć myślenia historycznego programy takie uczą myślenia tandetnego.

Dariusza Baliszewskiego dziennikarza telewizyjnego, prowadzącego program telewizyjny „Rewizja Nadzwyczajna”

Kiedy przed rokiem podjąłem badania nad tym, co się stało w Gibraltarze 4 lipca 1943r. , wiedziałem, ze odpowiedź mieści się w znacznej części w technicznym aspekcie lotu Liberatora.

Naukowcy sądzą, że nie było żadnej katastrofy. Doszło natomiast do przerwania lotu absolutnie sprawnego samolotu, który łagodnie wodował. Po kilku minutach Liberator kapotując, czyli przewracając się przez nos, zatonął. Zespół naukowców stwierdza, że następnie - ale jest to już hipoteza - nastąpiły dwa wybuchy podwodne. Jeśli pasażerowie nie opuścili samolotu po miękkim wodowaniu, mimo że było wystarczająco dużo czasu, oznaczać to może, iż zamach na generała Sikorskiego i towarzyszące mu osoby nastąpił na płycie lotniska w Gibraltarze.

Wykonawstwo zamachu jest niewątpliwie brytyjskie. Wielu historyków uważa, że za zamachem stał Kim Philby, słynny agent sowiecki, który miał być wówczas obecny w Gibraltarze. Często zdarza się, że podobne akcje są wynikiem współdziałania kilku służb specjalnych. Tak mogło być i w tym przypadku.

Nie znamy raportu z pracy dwóch polskich komisji. Pułkownik Marian Utnik, podczas wojny szef VI Oddziału, uchyla się od odpowiedzi na pytanie, radząc żebyśmy nie zajmowali się tą sprawą, jeżeli dbamy o własne bezpieczeństwo. Polacy i Anglicy, którzy mogliby wiele powiedzieć, milczeli i nadal milczą.

Tragedia w Gibraltarze to fakt historyczny implikujący bardzo wiele dla polskiego losu. Dlatego też mamy prawo znać prawdę w dniu 4 lipca 1943r. w Gibraltarze niezależnie od tego, jak ona brzmi. Być może, wyniki badań naukowców z Politechniki Warszawskiej skłonią nasze władze do zainteresowania się sprawą śmierci Sikorskiego, a Parlament Brytyjski do skrócenia karencji dla akt dotyczących tej tragedii. Mamy nadzieję, że nasze wysiłki przyczynią się do poznania całej prawdy.

Zdzisława Jagodzińskiego dyrektora Biblioteki Polskiej w Londynie

Prawda może być przykra, smutna, niemiła, ale ukrywanie jej rodzi jedynie podejrzenia i zarzuty.

Opinie techników

Prof.dr hab.inż. Jerzego Maryniaka z Politechniki Warszawskiej i Instytutu Lotnictwa w Warszawie , specjalisty od katastrof technicznych, w tym lotniczych

Prace nad analizą techniczną startu samolotu B-24 Liberator II nr. AL 523 w dniu 4 lipca 1943r. w Gibraltarze, zakończonego tragicznie śmiercią generała Władysława Sikorskiego i większości pasażerów oraz części załogi samolotu podjęto z aspiracji redaktora Dariusza Baliszewskiego w ramach „Rewizji Nadzwyczajnej „ Redakcji Telewizji Edukacyjnej.

Angielska „komisja śledcza” powołana rozkazem marszałka lotnictwa J.C. Slessera w sprawie śledztwa w odniesieniu do wypadku lotniczego, który miał miejsce w dniu 4 lipca 1943r. w Gibraltarze, stwierdziła :

Krótki opis wypadku na okoliczności, jakie mu towarzyszyły

Liberator AL 523 o całkowitej wadze 54 tysięcy funtów, wystartował z Gibraltaru o godz. 23 07 w dniu 4 lipca 1943r. Miejscem docelowym lotu miała być Anglia. Pogoda była dobra, wiatr słaby, niebo bezchmurne, widoczność 10 mil. Samolot oderwał się od ziemi w najbardziej prawidłowy sposób po przebiegu około 1100 jardów, wzniósł się na wysokość około 150 stóp i stopniowo ją tracąc uderzył, tak jak leciał, o powierzchnię morza w odległości 1200 jardów oderwania się od pasa startowego. Dane uzyskane w wyniku przeprowadzonego dochodzenia pozwalają przypuszczać, że pilot przerwał pracę silników poprzez zamknięcie przepustnic na moment przed zderzeniem samolotu z powierzchnią morza. Do tego czasu praca silników przebiegała normalnie. Spośród osób obecnych na pokładzie samolotu nie utracił życia jedynie pierwszy pilot. Został on uratowany przez załogę wiosłowej łodzi ratunkowej, która na miejsce wypadku przybyła w ciągu sześciu minut.

Rozpoznanie przyczyny wypadku przy uwzględnieniu wszystkich możliwych okoliczności

Zdaniem komisji śledczej przyczyną wypadku było to, że samolot stał się niesterowny. Co jednak było tego przyczyną, komisja śledcza nie była w stanie ustalić. Po wystartowaniu pilot odepchnął od siebie kolumnę sterownicy, aby nabrać szybkości. Kiedy po chwili chciał ściągnąć kolumnę sterownicy na siebie, stwierdził, że nie jest w stanie tego uczynić. Układ sterowania wysokością, teoretycznie biorąc mógł się gdzieś zaciąć. Z uzyskanych zeznań oraz przeprowadzonych badań rozbitego samolotu absolutnie nie można ustalić jakiejkolwiek konkretnej przyczyny, która mogła spowodować zacięcie się układu sterowania wysokością.

Komisja angielska stwierdzenie przyczyny „katastrofy” samolotu oparła wyłącznie na zeznaniu uratowanego I pilota, kapitana lotnictwa E.M. Prchala.

Natomiast przed tą samą komisją złożyło zeznanie 31 świadków katastrofy, między innymi:
- kpt.lot. P.B. Capes z Dowództwa Lotnictwa RAF na Gibraltarze - oficer wieży kontroli lotu ( 7 tys. godzin nalotów )

Samolot oderwał się od ziemi gdzieś przy dwunastej lampie oświetleniowej tj. w odległości mniej więcej 1150 jardów, wznosił się normalnie i na wysokości około 30 stóp w odległości około 10 jardów minął wieżę kontroli lotów. Po przejściu w lot poziomy przeleciał krótki dystans, przy czym równomiernie zaczął tracić wysokość, aż uderzył o morze. W moim przekonaniu wszystkie cztery silniki pracowały na pełnych obrotach aż do chwili zetknięcia się samolotu z powierzchnią morza i nie może być mowy o ustaniu pracy silników i utracie wysokości.

- gen.lot. S.P. Simpson, Dowódca Lotnictwa na Gibraltarze
Samolot wzniósł się w powietrze w bardzo prawidłowy sposób po przebyciu 100 jardów od miejsca, w którym stałem. Wszystkie cztery silniki pracowały bez zarzutu. Kiedy samolot tracił wysokość, w tonie pracy silników nie wystąpiła żadna zmiana. Z rur wydechowych wszystkich czterech silników widać było stały niebieski płomień, taki sam jak w chwili wznoszenia się w powietrze.

- kpr. E.R. Howes ze stacji lotniczej RAF w North Front na Gibraltarze
Płynęliśmy przy pomocy wioseł na miejsce wypadku. Przez ten cały czas obserwowałem zanurzanie się samolotu. Oceniam, że minęło około sześć-osiem minut od chwili trzasku, który usłyszałem, do momentu jak samolot zatonął.

Po przestudiowaniu zeznań świadków i analizie uzyskanych zdjęć fotograficznych elementów samolotu zespół prof. Jerzego Maryniaka z Instytutu Techniki Lotniczej i Mechaniki Stosowanej Politechniki Warszawskiej opracował model matematyczny i przeprowadził symulację numeryczną. W celu przeprowadzenia symulacji numerycznej startu samolotu zespół dokonał identyfikacji parametrycznej opierając się na danych samolotu z protokółu komisji oraz literaturze.

Przebieg katastrofy wg. kpt.E.M. Prchala przyjęty przez komisję

Samolot po prawidłowym oderwaniu się od ziemi wznosi się na wysokość 100m. Po przejściu do lotu poziomego następuje blokada steru wysokości. Silniki pracują na mocy startowej.

Przebieg katastrofy wg. zespołu prof. Jerzego Maryniaka

Wyniki obliczeń trajektorii lotu wykazują, że blokada steru na wysokości 10m, 50m i 100m nadal powoduje wznoszenie samolotu. Stąd wynika, że zeznania kpt. E.M. Prchala nie opisywały właściwego stanu lotu.

Samolot był sterowany świadomie przez pilota od momentu startu do wodowania na morzu

Następuje prawidłowy rozbieg i wznoszenie samolotu. Następnie pilot przechodzi do lotu poziomego osiągając prędkość 10m/s, ale w tym czasie następuje zmniejszenie prędkości i samolot zniża lot. Pilot wyrównuje świadomie lot samolotu nad powierzchnią morza kontynuując lot na małej wysokości. Następnie wyłącza silniki i prawidłowo woduje na powierzchni morza. Samolot utrzymuje się na powierzchni morza 8 minut, a następnie tonie nosem w dół obracając się na plecy i w tej pozycji z otwartym podwoziem został sfotografowany na dnie morza.

Wniosek prof. Jerzego Maryniaka

Z przeprowadzonej analizy wynika, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Przekonany jestem w oparciu o wykonaną analizę, że był to zaplanowany sabotaż - morderstwo gen. Władysława Sikorskiego, a nie przypadkowa niezamierzona katastrofa B-24 Liberatora w Gibraltarze w 1943r.[1]

To nie był wypadek – o tragicznej śmierci gen. Sikorskiego

W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. samolot z generałem Władysławem Sikorskim, premierem rządu polskiego i Naczelnym Wodzem, na pokładzie oraz towarzyszącymi mu osobami krótko po starcie w Gibraltarze runął do morza. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga, poza pierwszym pilotem. Katastrofa, wypadek? A może sabotaż i zamach zorganizowany przez służby specjalne? Czyje? Jednego państwa czy kilku? Kto był zainteresowany tym, by generał Sikorski "zniknął" ze sceny politycznej? Od 60 lat nie ma na te pytania wiarygodnych i uczciwych odpowiedzi.

Premier rządu polskiego powracał 4 lipca z długiej inspekcji na Bliskim Wschodzie, gdzie wizytował jednostki polskie. W czasie rozmów z władzami brytyjskimi w Kairze zabiegał o przeniesienie jednostek polskich stacjonujących wówczas w Iraku na tereny o lepszych warunkach klimatycznych, by oddziały te lepiej mogły przygotować się do walki z Niemcami. W 1943 r. wojna wchodziła w decydującą fazę, w cieniu frontów rozstrzygał się już kształt polityczny powojennego świata. Generał Sikorski, który oprócz tego, że posiadał talenty wojskowe, był wybitnym politykiem, czynił wszystko, by Polska miała swój godny udział w planach aliantów. Nadchodził czas wypełniania zobowiązań sojuszniczych zaciągniętych wobec rządu polskiego. Wielka Brytania gwarantowała przecież uroczyste stwierdzenie, podpisane przez ambasadora Majskiego i generała Sikorskiego 30 lipca 1941 r., że "sowiecko-niemieckie traktaty z roku 1939 odnośnie do zmian terytorialnych w Polsce straciły swą ważność".

Coraz bardziej niewygodny

Ale po Katyniu, gdy Stalin postawił w rozgrywce kartą polską na komunistycznych agentów z PPR, domaganie się przez rząd w Londynie wypełnienia zaciągniętych zobowiązań stawało się coraz bardziej niewygodne dla Churchilla i Roosevelta. Satrapa na Kremlu naciskał na przywódców wielkich mocarstw, by z gabinetu Sikorskiego usunąć ludzi "nieodpowiednich" (czyli nieuległych Moskwie), "a im prędzej to się stanie, tym lepiej". Sowiecki ambasador w USA radził, że Wielka Brytania i USA powinny postanowić, co ma być zrobione i "raczej powiedzieć to Polakom, niż ich pytać".

Upomnienia sowieckie trafiały na podatny grunt. Na konferencji Roosevelt - Eden w Waszyngtonie w drugiej połowie marca 1943 r. uznano, że stosunki z Rosją są głównym problemem polityki anglosaskiej. By pozyskać względy Stalina, propaganda prosowiecka w tak konserwatywnych społeczeństwach, jak amerykańskie czy angielskie, sięgnęła szczytów zakłamania. Gdy w Lesie Katyńskim odkrywano kolejne groby z polskimi oficerami, popularny w USA tygodnik "Life" poświęcił cały numer Związkowi Sowieckiemu: z podobizną Stalina na okładce i portretem Lenina na całej stronie, opatrzonym podpisem: "Był, być może największym człowiekiem nowoczesnych czasów". Czy może dziwić, że dla wielkich tego świata, którzy bili pokłony przed zbrodniarzem wszech czasów i przygotowywali się do oddania mu Polski w niewolę, gen. Sikorski stawał się osobą niewygodną?


Blokada sterów?

Po przelocie z Kairu do Gibraltaru i jednodniowym postoju samolot z gen. Sikorskim na pokładzie 4 lipca 1943 r. wystartował w drogę do Londynu. Po starcie maszyna nagle opadła, runęła do wody i w ciągu kilku minut zatonęła. W katastrofie zginęli: jedyna córka gen. Sikorskiego Zofia Leśniowska, gen. Klimecki, płk Marecki, angielski płk Cazalet, por. Ponikiewski, sekretarz Kułakowski i Gralewski, a także doradca wicekróla Indii brygadier Whitley oraz 3 innych Anglików, wojskowych wysokiego szczebla.

Zwłok 5 osób, w tym córki generała, nigdy nie odnaleziono. Uratował się jedynie pilot kapitan Edward Prchala, Czech. Jako jedyny założył kamizelkę ratunkową, choć podobno nigdy wcześniej tego nie czynił w czasie lotu. Na jego zeznaniach powołana po katastrofie brytyjska komisja śledcza oparła swoje ustalenia. Do prac - ale jedynie w charakterze obserwatora - dopuszczono tylko jednego Polaka mjr. inż. S. Dudzińskiego.

Według kpt. Prchali przebieg wydarzeń był następujący: "Zezwolenie na start otrzymałem o godz. 23.10 i natychmiast wystartowałem. Wzniosłem się w powietrze przy szybkości 130 mil na godzinę. Kiedy osiągnąłem wysokość 150 stóp, oddaliłem kolumnę sterownicy od siebie, aby nabrać szybkości. Po uzyskaniu prędkości 165 mil na godzinę chciałem wyciągnąć samolot w górę przez ściągnięcie kolumny sterownicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy z pewnością zablokowała się. (...) Nagle samolot zaczął zbliżać się do powierzchni morza. Krzyknąłem wówczas do załogi: 'Lądowanie z uszkodzeniem samolotu' i zamknąłem przepustnice gaźników. Samolot natychmiast uderzył o powierzchnię morza i więcej już nic nie pamiętam".

I tę wersję o zablokowaniu sterów - co, jak wspominali piloci obsługujący Liberatory, w tym typie samolotu zdarzało się nie tak rzadko - brytyjska komisja przyjęła za przyczynę katastrofy. W końcowym orzeczeniu wyraziła dziwnie sformułowany pogląd: wypadek "nie nastąpił na skutek sabotażu, lecz na skutek innej przyczyny, której komisja na podstawie dochodzeń nie jest w stanie ustalić". Dlaczego z góry wykluczono sabotaż, nie podając żadnej innej przyczyny?


Prawda utajniona

Wersję brytyjską kategorycznie podważył w latach 90. wybitny polski specjalista prof. Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej. Dokonując symulacji komputerowej lotu Liberatora, doszedł do wniosku, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Czy Prchala został zatem zmuszony do utopienia samolotu? Czy pasażerowie samolotu jeszcze żyli w tym momencie? Jeżeli nie, kiedy i przez kogo zostali zabici?

Pytań pojawia się jeszcze więcej, gdy zestawi się inne fakty. W czasie "katastrofy" Liberatora w Gibraltarze przebywał słynny płk Kim Philby z brytyjskiej Secret Service, a jednocześnie, jak ujawniono już po zakończeniu "zimnej wojny", sowiecki agent. Był tam też Iwan Majski, ambasador sowiecki w Londynie. Czysty przypadek czy część misternie przygotowanego planu?

Klucz do rozwiązania zagadki śmierci generała Sikorskiego leży w archiwach brytyjskich. Nieżyjąca już pani Ewa Chapman z Gozdawa-Osuchowskich, w czasie wojny sekretarz parlamentarny dyrektora Biura Prezydialnego Adama Romera, pisała w "Naszym Dzienniku", że tylko część materiałów znajdujących się w Public Record Office w Kew została udostępniona. Dokumenty znajdujące się w trzech drewnianych skrzyniach i nieskładowane w Kew, umieszczone w innym miejscu, które znane było pani Chapman, opatrzone zostały adnotacją "top secret" i "nie do otwarcia przed upływem dwustu lat". ("Londyn ukrywa prawdę", "Nasz Dziennik", 5-6.09.1998 r.).

Być może prawdy o tym, co naprawdę wydarzyło się w Gibraltarze 4 lipca 1943 r., nie dowiemy się nigdy, bo brytyjskie archiwa służb specjalnych nie podlegają odtajnieniu. Przyznał to w odpowiedzi na interpelację posła Leszka Murzyna w maju 2002 r. minister Cimoszewicz. "Strona brytyjska nie przewiduje żadnych wyjątków od zasady nieujawniania akt tych służb". A więc władze polskie z góry kapitulują, rezygnując z dotarcia do prawdy o śmierci generała Sikorskiego! Czy to brak odwagi, by zmierzyć się z trudną, choć może gorzką prawdą, czy coś więcej?

O tym, że katastrofa w Gibraltarze nie była zwykłym wypadkiem czy błędem pilota, przekonani byli nie tylko pogrążeni w żałobie Polacy, ale i ludzie, którzy pociągali za sznurki wielkiej polityki. Znany historyk Władysław Pobóg-Malinowski cytuje opinię Sumnera Wellesa, w 1943 r. amerykańskiego podsekretarza stanu, że generał Sikorski nie zginął wskutek wypadku lotniczego.


Szpieg wśród najbliższych?

Wiele do myślenia dawał fakt, że w ostatniej podróży gen. Sikorskiego nie towarzyszył mu Józef Retinger, jego osobisty sekretarz, szara eminencja rządu polskiego w Londynie, uważany za agenta brytyjskiego, a być może i innych wywiadów. Retinger, spolonizowany Żyd, miał znaczny udział w walce i prześladowaniach Kościoła katolickiego w Meksyku w latach 20. XX w. Był członkiem masonerii; po wojnie zainicjował powstanie Klubu Bilderberg - namiastki rządu światowego; promował tzw. ideę europejską, czyli integrację europejską na zasadach masońskich, dokładnie takich, jakie obecnie realizuje Unia Europejska.

Jako sekretarz generała Sikorskiego nie odstępował go ani na krok, towarzysząc premierowi we wszystkich podróżach zagranicznych. Z wyjątkiem tej ostatniej... Stanisław Kot cytował słowa gen. Sikorskiego, który mówił: "Ostrzegam cię jak najbardziej stanowczo przed tym włóczęgą! Ja nie wiem, dla kogo on pracuje!". Nie zdobył się jednak na odsunięcie Retingera...

Uderzyli w autorytet

Jakakolwiek nie byłaby przyczyna katastrofy (?) w Gibraltarze, na pewno nagła śmierć gen. Sikorskiego miała odebrać Polakom nadzieję, potężnie zachwiać ich niewzruszonym do tej pory przekonaniem, że sprawa polska jest też sprawą całego wolnego świata. Już w pierwszym roku okupacji, wiosną 1940 r. Polacy powtarzali: "Im słoneczko wyżej, tym Sikorski bliżej". Naczelny Wódz był dla nich uosobieniem dumy narodowej i godności, a świadomość, że w Paryżu, a potem w Londynie działa legalny rząd polski, mający uznanie wielkich mocarstw, miała ogromne znaczenie dla bohatersko zmagającego się z okupantami społeczeństwa.

Ci, którzy stali za "katastrofą" w Gibraltarze, a wcześniej za aresztowaniem gen. Stefana Grota-Roweckiego, dobrze rozpracowali psychikę polską. Uderzyli w autorytet, który jednoczył Naród, podrywał ludzi do najbardziej bohaterskich czynów i oporu (Czy może dziwić więc fakt, że to właśnie już na początku okupacji propaganda niemiecka rozpętała ogromną kampanię wymierzoną w Ojca Świętego Piusa XII - opokę duchową Polaków?). Czy jego "zniknięcie" miało sprowokować zrozpaczonych Polaków do nieracjonalnych posunięć? Nie wiadomo.


Do wolnej Ojczyzny

Wydobyte z morza zwłoki gen. Sikorskiego przewieziono na polskim okręcie "Orkan" do Anglii. Podniosłe uroczystości żałobne odbyły się w katedrze westminsterskiej. Trumnę złożono na cmentarzu polskich lotników w Newark.
Doczesne szczątki generała powróciły do Polski, by spocząć na Wawelu wśród innych bohaterów narodowych i wieszczów "równych królom", dopiero w 1993 r., po pierwszych prawdziwie wolnych wyborach. Wcześniej komuniści, zwłaszcza w latach 80., zabiegali w ramach "kupowania" sympatii społeczeństwa o sprowadzenie Sikorskiego do kraju. Na próżno. Zgodnie z wolą rządu w Londynie generał mógł wrócić tylko do wolnej, niepodległej Ojczyzny. Do takiej, o jaką walczył całe życie i za jaką zginął.
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 2003-07-04

* * *

Uwagi redakcji polonica.net

Upływa już 63 lata od tragedii w Gibraltarze, i według naszych spekulacji, generał Sikorski jako wielki autorytet, premier rządu polskiego i Naczelny Wódz, stał na przeszkodzie spisku pomiędzy Anglią, USA i Rosją sowiecką, wiemy co i jak było później, ...Teheran, Jałta i 45 lat stalinizmu i żydokomunizmu, wyniszczenie i wymordowanie przywódczych i patriotycznych elit w Polsce.

Śmierć Sikorskiego zgonem Polski

Ten rok ogłoszono rokiem pamięci o Władysławie Sikorskim, mężu stanu, premierze i wodzu naczelnym zamordowanym 4 lipca 1943 na Gibraltarze. Śmierć ta, przedwczesna, była w istocie wyrokiem wydanym na Polskę niepodległą. Tak się bowiem "dziwnie" zdarzyło, że w tym samym roku zginęli też przywódcy Polski walczący w okupowanym kraju, także ci z lewej strony sceny politycznej. Tak jakby komuś zależało, aby zniknęli świadkowie rozmów i ustaleń, jakie miały miejsce w obecności Sikorskiego, rozmów ważkich dla przyszłych granic Polski!

Bez otwarcia archiwów brytyjskich nie poznamy odpowiedzi na pytanie, kto wydał rozkaz zabicia Sikorskiego i jego ekipy. Możemy tylko nadal spekulować, iż uczynili to Anglicy z cichą akceptacją USA i Sowieckiej Rosji, bowiem żywy Sikorski był zagrożeniem dla ich planów w stosunku do Stalina, planów w istocie zdradzieckich wobec polskiego sojusznika, bo ich następstwem było oddanie Polski pod sowiecki protektorat na prawie pół wieku! Sikorski też musiał zginąć, bo przeszkadzał Stalinowi i kto wie czy Stalin nie posłużył się w tej sprawie generałem Andersem. Jedna bowiem z hipotez głosi, iż Anders ocalił swoje życie za podjęcie współpracy z NKWD. Dlatego też - działając według instrukcji Stalina, wbrew Sikorskiemu - wyprowadził (działając na szkodę przyszłej Polski) armię z ZSRR. Dlatego też dziwnym zbiegiem okoliczności zginął Sikorski zaraz po wręczeniu Andersowi tajnego rozkazu powrotu wojsk polskich do ZSRR. Dlatego też - głoszą rzecznicy tej hipotezy - Anders po raz kolejny zdradził Polskę w 1946, rozbrajając Polską Armię na emigracji, co uczynił wbrew woli polskiego rządu na uchodźstwie. Ale znów, jak było naprawdę nie dowiemy się póki nie otworzą w tych kwestiach archiwów Brytyjczycy i Rosjanie.

Do dzisiaj następstwem tamtych tragicznych dla Polski dni jest brak traktatów pokojowych z Rosją i Niemcami. Prawnie bowiem dzisiejsza Polska nie jest następcą prawnym Polski sprzed 1939 r. Jest następcą PRL-u (!). Kiedy bowiem ostatni prezydent Polski na uchodźstwie Juliusz Nowina Sokolnicki zrzekł się urzędu, głową państwa został Prymas Polski Józef Glemp, który na mocy Konstytucji z roku 1935 powinien ogłosić wolne wybory, czego nie uczynił do dzisiaj. Dlaczego?

Być może Prymas Polski Glemp, Papież Jan Paweł II, prezydenci Lech Wałęsa (nie oddał Sokolnickiemu, choć go zdradził, otrzymanego odeń orderu Orła Białego) i Aleksander Kwaśniewski bali się, że spotka ich los taki jak Sikorskiego i dlatego jest tak jak jest - nie są rozliczone polskie krzywdy z czasów II wojny światowej i stalinizmu (Bo!Tutaj nr 1). I trwa niszczenie Polski pod paradoksalną nazwą "reforma i transformacja". Ba, analitycy oceniają, iż skala zniszczeń Polski po roku 1989 jest większa niż na skutek II wojny światowej! (patrz: "NBP do kontroli" Bo!Tutaj nr 1). Zapytajcie ich o to czy stchórzyli - Glempa, Wojtyłę, Wałęsę i Kwaśniewskiego - bo czy śmierć Sikorskiego ma być nadaremna?

Andrzej Kępiński

LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA - ZBRODNIE POPEŁNIONE NA NARODZIE POLSKIM PRZEZ LUDZI SYSTEMÓW TOTALITARNYCH

INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ

Apel poparcia dla IPN cz.1 Chłopcy z lasu

Apel poparcia dla IPN cz. 2 Chłopcy z lasu

ZBRODNIE ŻYDOBOLSZEWIKÓW NA NARODZIE POLSKIM

Katyń zbrodnia ludobójstwa – rytualna rzeź żydobolszewizmu

Zbrodnia i kłamstwo katyńskie

Zbrodnia katyńska

INDEKS NAZWISK - Katyń - zamordowani przez NKWD 1940 r.

"Życie codzienne warszawskiego getta”

Henryk Pająk - Negowanie istnienia KL Warschau w arsenale niemieckiej polityki roszczeniowej wobec Polski

Przemilczane Zbrodnie na Narodzie Polskim

Żydzi w kierownictwie UB

Kadry bezpieki

Zbigniew_Dmochowski ZYDZI W KIEROWNICTWIE UB

Przemilczane Zbrodnie (Żydów na Narodzie Polskim)

Leszek Wichrowski – Zbrodnia bez kary!

ZBRODNIARZE SĄDOWI

Małgorzata Rutkowska - Mordercy w togach

RAPORT KOMISJI MAZURA

SPRAWIEDLIWOŚCI III RP

Lista Dankowskiego... czyli agenci w polskim Sejmie

Prof. Robert Jerzy Nowak: FAŁSZOWANIE HISTORII

Lista Korbońskiego: Polaków zamordowanych za pomoc Żydom w czasie II Wojny Światowej

Dr Dariusz Ratajczak: Jedwabny Lwów i inne jedwabne kłamstwa

Prof. Boguslaw Wolniewicz o antypolskiej postawie mediów

CREDO 'polskiego' SYJONIZMU – Adolfa Bermana

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów: