Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 marca 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

KORUPCJA - trochę historii...

Jak wyglądały początki korupcji III RP?...
 W sumie zaczęło się od tego, że wtedy wszystkie partie były po prostu biedne, a na pewno nie miały tego co dziś - reprezentacyjnych samochodów, czarnych kont, dotacji z budżetu. Dziesięć lat temu w większości partii solidarnościowych cały aparat opierał się na młodych ideowcach - licealistach i studentach. Ludzie, którzy przyciągnęli ich na hasła o budowaniu nowej Polski, później sami pokazywali im, jak się okrada własne państwo. Pamiętam takich młodych wolontariuszy - zapaleńców, którzy jak ja chcieli coś zmienić w kraju. Część z nich szybko uciekła przerażona, inni są dzisiaj bogatymi i już nie ideowymi młodymi politykami. 
Kiedy to się właściwie zaczęło?
 Jestem całkowicie przekonany, że rząd Tadeusza Mazowieckiego był jedynym gabinetem III Rzeczypospolitej kryształowo uczciwym pod każdym względem. I równie całkowicie jestem przekonany, że ostatnim. To był kilkumiesięczny okres euforii wolnej III RP, euforii, której wcale nie było widać na ulicach, gdzie galopowały ceny, a ludzie z coraz większym przerażeniem wyczekiwali na noworoczne otwarcie kursu złotówki. Ten entuzjazm i zapał był właśnie w ekipie, która szykowała tym ludziom przyszłość. 
Nastał rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego....
 i zapał pozostał, ale trzeba było jakoś uporządkować kwestie finansowania partii - w końcu jak długo poważni politycy mają chodzić po prośbie? Ustalono, że od teraz to biznes będzie przychodził do polityków z pytaniem, czy można coś wpłacić na fundusze partyjne. Rząd Bieleckiego wprowadził pierwsze zezwolenia i koncesje na import, produkcję, prowadzenie odpowiedniej działalności. Zezwolenia zaczęli dostawać ci, którzy "sponsorowali" rozwijające się polskie partie czekami z wystarczającą ilością zer. W rządzie byli już prywatni przedsiębiorcy, więc wszystko załatwiało się jak w rodzinie, nie było żadnych nieporozumień, mechanizm zaczął funkcjonować coraz sprawniej. Ale naprawdę to były tylko niewinne początki - koło fortuny dopiero zaczynało się kręcić. 
Co na to ówczesna opozycja?
W zasadzie jedyną uczciwą partią w Sejmie było wtedy właśnie SLD. Ci ludzie autentycznie byli izolowani politycznie i towarzysko, ale przede wszystkim finansowo, co oczywiście bolało ich najbardziej. Był taki skarbnik Wilczek, który kombinował jak mógł, ale niewiele mógł, jak się okazało. Był Sekuła, który skądś zdobył parę starych samolotów pasażerskich i próbował robić interesy z Japończykami, ale wszystko brało w łeb. W tamtych czasach nawet przez sekundę nikomu nie przyszło do głowy, że oni mogą niedługo rozdawać karty. Byli wyłączeni z obiegu, nawet kiedy wszyscy dawali wszystkim. 
Skończył się rząd Bieleckiego...
i większość ministrów, przeważnie ci, którzy nie mieli wcześniej własnych przedsiębiorstw, od razu znalazła miejsca na strategicznych stanowiskach w dużych prywatnych spółkach. Byli sprawdzonymi politykami, którzy zostali oficjalnie wyznaczeni do kontaktów z rządzącą ekipą. Można o nich powiedzieć, że stali się zawodowymi pośrednikami w przekazywaniu coraz większych kwot na fundusze partyjne, a także na prywatne rachunki członków rządu i polityków kolejnych koalicji. W tym momencie reguły były już jasno określone: ceny poszczególnych koncesji, zamówień rządowych, publiczne przetargi. Te 4 tys. dolarów, które wycyganiano od prywaciarzy jeszcze dwa lata temu, stało się zamierzchłą historią. Teraz za ściśle określone przywileje zaczęły wpływać co najmniej kilkudziesięciokrotnie większe kwoty. 
Pada rząd Hanny Suchockiej, Lech Wałęsa rozwiązuje Sejm,
Rządy przejmuje SLD razem z PSL... Tak skorumpowanego rządu jak rząd Pawlaka nie można porównać chyba z niczym. PSL chapał tak, jak nikt wcześniej i nikt długo potem. Dopiero lata później ekipie Mariana Krzaklewskiego i Jerzego Buzka udało się dorównać ludowcom. Pamiętam jeszcze komunistycznych urzędników, z którymi się użerałem - oni też chapali, i to sporo, ale nigdy nie mogli sobie pozwolić na naruszenie interesu państwa, bo za to się szło prosto do paki. Tu nie było nawet mowy o takich ograniczeniach. Administracja PSL na każdym szczeblu władzy, od wójta po najwyższe stanowiska w rządzie, wykorzystywała praktycznie wszystko, na czym można było po cichu i na lewo zrobić kasę. Od ogromnych prywatyzowanych przedsiębiorstw poprzez agencje rządowe, po drobne machlojki przy remontach wiejskich duktów. 
Ale przecież najbardziej zajadli krytycy prywatyzacji byli właśnie z PSL - cała ekipa z Bogdanem Pękiem na czele.
- Przede wszystkim Pęk atakował wszystkich z lewa i prawa, ale nigdy z własnego obozu. Chciał zostać dobrym szeryfem znanym na całą Polskę nie tyle z poczucia misji, co z chorobliwego pragnienia sławy. W rezultacie Pęk i jemu podobni spiskowali, co by tu palnąć, żeby tylko dobrze wypaść w głównym wydaniu "Wiadomości". Brali na warsztat prywatyzowane firmy, w których były silne związki, wymachiwali stertami papierów, których nie chciało im się nawet do końca przeczytać i obrzucali wszystkich naokoło błotem. A prawdziwe afery kryminalne, które w tym czasie po cichu organizowali ich koledzy, pomijali milczeniem. W konsekwencji zrobili wielką krzywdę krajowi, bo ośmieszyli całą sprawę. Jak dziś reaguje większość ludzi, kiedy podnosi się larum, że rozkradają majątek narodowy? A daję słowo, bo to się działo na moich oczach - rozkradali na potęgę! Ogromna liczba polskich przedsiębiorstw została sprzedana znacznie poniżej swojej wartości, oszukańcze przetargi wygrywały niesolidne firmy, żeby tylko ludzie i partie związane z rządzącą ekipą mogły zarobić. A wszystko zgodnie z przepisami, które to przepisy notabene ustalała panująca niepodzielnie ekipa. 
Jacy ludzie zarobili na tym? - Cwaniacy i kombinatorzy wybrani przez tak zwany elektorat. Działacze polityczni, którzy wiedzieli, ba!, byli przekonani, że inaczej w życiu do niczego nie dojdą. Były sytuacje, kiedy duże prywatyzowane fabryki kupowali ludzie nie mający grosza przy duszy. Wystarczyła decyzja "zaprzyjaźnionego" ministra, z którą szedł pan do banku, prosząc o kredyt na sfinansowanie transakcji. Bank wiedząc, że przedsiębiorstwo jest warte dużo więcej, a cała sprawa jest przekrętem "umocowanym politycznie", a więc jak najbardziej bezpiecznym, dawał kredyt bez żadnych problemów. Potem prowadził pan tę fabrykę przez chwilę, po czym znajdował pan dla niej tzw. strategicznego inwestora i sprzedawał mu ją z dziewięciokrotnym przebiciem. A początek był zero. Za odpowiednią działkę goli ludzie stawali się miliarderami z dnia na dzień. Zresztą banki nie zawsze były potrzebne. Zamiast męczących formalności i sterty kwitków z powodzeniem stosowano dawno sprawdzone metody. Jak można było sprywatyzować fabrykę X za 100 mln, a przyszedł facet, który dawał 10 i bokiem jeszcze milion, to się szybko sprzedawało za dychę. I to była już katastrofa. 
Wszystko odbywało się w zgodzie z przepisami ustalanymi zresztą przez tę samą ekipę na potrzeby chwili. Po drugie - to niestety brutalna prawda - dla Polski nawet ta złodziejska prywatyzacja była o niebo lepsza od sytuacji, w której nie prywatyzowano by wcale. 
Rząd Pawlaka nie prywatyzował już prawie wcale.  Działacze związkowi zorientowali się, że prywatyzacja podcina gałąź, na której wygodnie siedzą, natomiast politycy odkryli nowe eldorado. Prywatyzację zastąpiła tzw. komercjalizacja przedsiębiorstw państwowych. W państwowych molochach dyrektora naczelnego zamieniono na wieloosobowy zarząd, do tego dodano jeszcze rady nadzorcze i wyszło na to, że rządzące partie skorzystały z tego w dwójnasób. Po pierwsze, stworzyły wysoko płatne synekury dla swojego aparatu. Mierni, bierni, ale wierni setkami zostali obsadzani we władzach państwowych spółek, gdzie ich jedynym obowiązkiem było głosowanie zgodne z partyjnymi wytycznymi. Za dyspozycyjność i stawienie się na posiedzeniu rady nadzorczej raz na kwartał ci ludzie otrzymują lege artis kilka tysięcy złotych miesięcznie. Po drugie, mając w ręku władzę w największych przedsiębiorstwach w kraju, partie mogły nareszcie dużo wygodniej wyciągać z tych firm pieniądze. W coraz większych kwotach. Totalizator Sportowy, Polska Miedź, PKN Orlen, PZU Życie to tylko wierzchołek ogromnej góry lodowej. 
Jaką mamy przyszłość?
 Właśnie bankrutuje Argentyna, której gospodarka także była oparta na łapownictwie. Inne państwa Ameryki Południowej, mające podobne przypadłości, także chwieją się na granicy wypłacalności. Nie mam wątpliwości, że jeżeli u nas nic się nie zmieni - a na razie nic na to nie wskazuje - będziemy mieli duży problem. Kapitał zagraniczny już nas omija. Polska przestała importować myśl techniczną. Mądrzy, inteligentni ludzie zaczną wyjeżdżać, podobnie jak kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu. 
Kto przeżyje?
Mówiąc krótko - ci co mieli władzę i ich rodziny są zabezpieczeni na wiele pokoleń naprzód i po prostu dostosowują się do wymogów stawianych im przez państwo. Kryzys, o którym mówię, uderzy w takich przedsiębiorców, którzy pracują po 15 godzin na dobę, żeby utrzymać warsztat samochodowy, przydrożny motel czy piekarnię. Uderzy też w najsłabszych, rolników i emerytów...
"Gazeta Wyborcza", 16. lutego 2002r.
Polska korupcja - eldorado polityków - Tomasz Lipko

Zapraszamy sędziów i adwokatów zamieszanych w przekręty do "czarnej listy" Raczkowskiego... miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji ... 

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Bones
03-01-2015 / 21:44
Play inrftmaoive for me, Mr. internet writer. dubrzdst.com [url=dqajjgrl.com]dqajjgrl[/url] [link=mozdkoprdp.com]mozdkoprdp[/link]
~Lucie
23-12-2014 / 10:06
furt jsem premyslela proc se ti" rel="nofollow">cxrach.com"> osikbtlo slovo FLEK na bradu, kde jsi ho mela napsane a proc. no a vidis. na ruce. me napadalo ze na stole a pak ti na nej spadla brada. Ale proc bys psala lflek na stul, ze?jinak me se to cte dobre protoze umim psat obema rukama zaroven a to zrcadlove. Proti sobe. Rukopis mam uplne stejny levou i pravou. akorat tou levou to musi ostatni cist v zrcadle.
~Rovena
19-12-2014 / 14:13
že si to ty,chude1 Liška,tak ti přede1m na to zblbnuted sve9 know-how a to zcela giarts.Takovej předklad,přijde za mnou klient faplně blbej a ještě me1 nějakej proble9m.Tak vemu ze1lohu a jdem na to."Geniem do třed dnů" se ty moje kurzy jmenujed.Na a je1 ho za ty tři dny přesvědčedm,že je opravdovej genius,že všechno může,všechny překe1žky zdole1,všemu rozumed a že je ředitelem vesmedru.A pokud to jeho okoled neche1pe,tak by je o tom měl poučit.Nevěřila bys,jak je snadnfd přesvědčit vola,že je genius.To člověk zvle1dne za pe1r minut,ale je1 to schve1lně natahuju,abych z toho měl poře1dnej vejvar.Na a hloupfd klient odche1zed vyprsenej a s hlavou hrdě vztyčenou se ujedme1 nějake9ho mesie1šske9ho fakolu hodne9ho sve9 geniality.Chytřed v něm sice vided ještě většedho blbce,než byl předtedm,ale protože jsou chytřed,tak mu to neřeknou.Ale chytrejch naštěsted moc po světě neběhe1,takže se najde dalšed sposta blbců,co me9mu klientovi tu genialtu uvěřed a chtějed ji taky.Takže se mně dveře netrhnou.Mladed,stařed,se školama i bez z každfdho uděle1m genia.Pokud teda na to me1 prachy samozřejmě.Tak teď vedš jak na to a věředm,že tvoje dalšed blogove1ned bude naprosto genie1lned:-000)))))