Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
9 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 05-11-2010

Jaka jest obecnie w Polsce skala zjawiska określanego mianem „antysemityzmu bez Żydów" monika adamczyk-garbowska, Lublin

„Niestety, wbrew wszelkiej — zdawałoby się - logice, na przekór zdrowemu rozsądkowi zjawisko antysemityzmu w Polsce żyje i choć poważnie już zahamowane w swoim rozwoju, gangrenuje nadal jeszcze nasze życie zbiorowe. Jako zagadnienie aktualne antysemi­tyzm nie tylko oburza każdego uczciwego człowieka, najboleśniej znieważając nasze poczucie ludzkiej godności, ale musi i powinien budzić najżywsze zaciekawienie ludzi myślących..."

„Mimo wojennych doświadczeń zagadnienie antysemityzmu w Polsce ciągle jest aktualne. Antysemityzm polski nie wypalił się w ruinach i pogorzeliskach ghett. Śmierć kilku milionów wymor­dowanych Żydów nie okazała się grozą dość przerażającą, aby jej wymowa starła polskie nawyki myślowe i uczuciowe. [...] Polski antysemityzm jest do gruntu przesycony irracjonalizmem, zakła­dając bowiem fałszywe, antyhistoryczne przesłanki wspiera je i roz­budowuje racjami tylko uczuciowymi: afektem, uprzedzeniami i niekontrolowanymi odruchami..."

„Jeśli [antysemityzm] pokutuje jeszcze u nas, kompromituje nas tym bardziej. Świat ocenia nas niestety tym probierzem. Nie jeste­śmy w gruncie rzeczy narodem antysemickim. Jesteśmy w obecnej chwili narodem fałszywie oceniającym rzeczywistość. Świat idzie ku solidaryzmowi innemu niż narodowy [...] Nasz wkład w dobro kultury europejskiej tym się zawsze szczycił: byliśmy narodem to­lerancyjnym, miłosiernym, sąsiedzkim. Bądźmy nim znowu. Niech odpryski hitleryzmu nie kompromitują przekazu naszej prawdzi­wej narodowej kultury i historii..."

„Współobywatele Żydzi winni znaleźć w Polsce najlepszą ojczy­znę. Tu w kraju, w którym było ich w Europie najwięcej, gdzie los ich splótł się od wielu stuleci z losem naszym, winni by znaleźć miejsce na ziemi przychylne i tak im drogie jak nam..."

„Antysemityzm, musimy z tego zdać sobie jasno sprawę, mimo wytracenia tak wielkiej części ludności żydowskiej w Polsce [...] nie zanikł - wyciskając swój ślad na naszym życiu społecznym, pań­stwowym, kulturalnym i moralnym..."

„Czy są jakieś sposoby [na zwalczenie antysemityzmu]? Nie myślę tutaj o żadnej instytucji specjalnie powołanej dla celów zwalczania antysemityzmu, gdyż taka instytucja na pewno nie spełniłaby swego zadania. Rzecz objąć powinna nas wszystkich [...] Ma tu wiele do zrobienia chrześcijaństwo, a zwłaszcza Kościół katolicki w Polsce, i wszyscy katolicy, prawdziwie realizujący chrześcijaństwo w życiu codziennym. Nie tylko księża z ambon, ale właśnie my wszyscy powołani jesteśmy, aby dawać świadectwo chrześcijańskiego stosunku do bliźniego i aby walczyć ze złem..."

Każdy z powyższych cytatów mógłby posłużyć jako wprowa­dzenie do dyskusji na temat antysemityzmu w Polsce roku 2004. Brzmią one bardzo aktualnie. Tymczasem pochodzą z niewielkiej, znanej jedynie specjalistom książeczki Martwa fala, wydanej w Warszawie w 1947 roku1. Zawiera ona głosy kilku polskich inte­lektualistów, w tym znanych pisarzy, między innymi Jerzego Andrzejewskiego, Stefana Otwinowskiego, Juliana Przybosia i Jerze­go Zawieyskiego, wyrażających swój sprzeciw wobec przejawów „potreblinkowskiego i pomajdankowskiego antysemityzmu". Pub­likacja ta była bezpośrednią reakcją na pogrom kielecki. Większość autorów wyrażała swoje zdziwienie i oburzenie, że polski antysemityzm jest dalej tak żywy, pomimo tragedii, jaka dotknęła Żydów.

Była to ostatnia przed nastaniem stalinizmu publikacja, w któ­rej tak otwarcie stawiano ten problem. Później przez wiele lat ma­nifestowanie antysemityzmu w życiu publicznym było oficjalnie zabronione. Ujawnił się na szerszą skalę dopiero w 1968 roku pod płaszczykiem „antysyjonizmu", doprowadzając do exodusu resztek pozostałych w Polsce Żydów, większości zupełnie zasymilowanych. W następstwie tych wydarzeń tematy żydowskie stały się w latach siedemdziesiątych swoistym tabu, a za granicą uważano, że życie żydowskie w Polsce dobiegło końca. Symptomatyczna jest pod tym względem relacja Ruth Wisse2 z 1978 roku, zamieszczona w mie­sięczniku „Commentary". Podczas podróży do Polski autorka na pytanie, ilu Żydów mieszka obecnie w tym kraju, otrzymuje odpo­wiedź: „Oficjalnie pięć czy dziesięć tysięcy, ale właściwie nikt już w Polsce nie żyje zgodnie z żydowską tradycją". Wisse stwierdza:

„Zapytajcie w licznych księgarniach Warszawy czy Krakowa o jakąś książkę na temat polskich Żydów, czy to w przeszłości, czy obecnie, na północy kraju czy na południu, z dziedziny etnografii czy eko­nomii, a nawet ktoś pozbawiony zupełnie zdolności językowych szybko nauczy się słów «nie ma» i «nic». Podróż do Polski w po­szukiwaniu żydowskiej obecności to jedynie podróż umysłu"3.

Podobnie uważano w Polsce, czego dowodem są niektóre publikacje z lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych ubieg­łego wieku, kiedy to o Żydach zaczęto pisać nadzwyczaj dużo, rekompensując lata milczenia4. W okresie tym, zwłaszcza po 1989 roku, obserwujemy także próby odrodzenia na małą skalę społeczności żydowskiej. Jednocześnie wraz ze zniesieniem cenzury oraz większym dostępem do farby, zarówno drukarskiej jak i w postaci sprayu, coraz bardziej widoczne stały się jaskrawe przejawy antysemityzmu, tak w formie przeróżnych publikacji, jak i graffiti na murach5. Wydaje się jednak, że te ostatnie mają bardzo niewiele wspólnego ze wzmożoną widocznością społeczności żydowskiej jako takiej. Jak zauważył Sergiusz Kowalski w artykule Antysemtyzm nasz powszedni: „znikoma obecność fizyczna Żydów pozostaje w rażącej dysproporcji do ich przemożnej obecności symbolicznej. Znacznie tłumniej niż ulice polskich miast zaludniają dziś Żydzi zbiorową wyobraźnię Polaków. Są jak cienie przeszłości, duchy ożywione wysiłkiem szukającego łatwych wyjaśnień umysłu. [...] Antysemityzm nie jest skierowany przeciwko Żydom realnym, tylko wyobrażonym. [...] Paradoks jest tym większy, że współczesny antysemicki stereotyp mnoży Żydów ponad wszelkie wyobrażenie. Są literalnie wszędzie: we władzach państwowych, w bankach, w mediach publicznych i prywatnych, wśród polityków lewicy i prawicy, ba, w samym episkopacie rzymskokatolickiego Kościoła"6.

Nic dziwnego więc, że zjawisko to zyskało miano „antysemityzmu bez Żydów". Oczywiście jest to w znacznej mierze figura retoryczna, w Polsce bowiem na szczęście istnieje mała społeczność żydowska. Poza tym nawet gdyby taka społeczność nie istniała, Żydzi są i będą w Polsce obecni ze względu na wielowiekowe więzy w przeszłości, wizyty żydowskich turystów, dla których.Polska jest przede wszystkim cmentarzem, ale także ważnym centrum rozwoju kultury i duchowości żydowskiej, oraz sprawę mienia żydowskiego, która nadal stanowi temat tabu, „złoty ząb wydarty trupowi, [który] będzie zawsze krwawił, choćby już nikt nie pamiętał jego pochodzenia"7. Poza tym ze względu na urojeniowy charakter zjawiska niekoniecznie trzeba mieć pochodzenie żydowskie, aby stać się obiektem agresji czy niechęci.

Oczywiście zasadniczym "problemem jest samo zdefiniowanie antysemityzmu. Czym tak naprawdę jest? Czy na jego miano zasługuje każdy przejaw niechęci do Żydów prawdziwych czy też urojonych, czy tylko aktywne działania przeciwko nim wymierzone? Czy można go łączyć z innymi uprzedzeniami, na przykład rasizmem, ksenofobią, czy też jest czymś odmiennym? Czy należy lekceważyć antysemickie wybryki, mając nadzieję, że to zjawisko umrze śmiercią naturalną? Jak reagować na różne formy antysemityzmu, na przykład w języku (język subkultury stadionów), graffiti typu „Żydzi do gazu", które spokojnie widnieją na naszych murach, nie budząc większego oburzenia, czy jawnie antysemickie wydawnictwa, dostępne w punktach sprzedaży prasy - od kiosków po salony MPiK-u, nie mówiąc o przykościelnych księgarniach? Jak zauważa Helena Datner: „Obecność antysemickich i faszystowskich tytułów prasowych, publikacji książkowych, artykułów o wyraźnie antysemickim charakterze jest stałą cechą życia publicznego; ipso facto, przez brak instytucjonalnego sprzeciwu, została w jakimś sensie zalegalizowana. Przyzwolenie na tego rodzaju bierze się zapewne z bagatelizowania zarówno zasięgu, jak i szkodliwości zjawiska (vide sądy orzekające o niskiej szkodliwości społecznej czynów tego rodzaju)"8.

Czy rzeczywiście ich pozornie mały zasięg i tak zwana niska szkodliwość zasługują na bagatelizowanie? Czy pozostaje nam czekać, aż umrą śmiercią naturalną przez nikogo nie czytane lub też, że właściciele kiosków i sklepów zaczną wstydzić się przyjmować je do sprzedaży? A jeśli tak, to dlaczego Marcin Król, wypowiadając się na temat głośnego numeru „Newsweeka" z kwietnia 2004 roku z artykułem pt. Żydzi odbierają swoje, radzi, aby nie poruszać w ogóle kwestii mienia pożydowskiego, bo to „piekło, a kto wkracza do piekła, ten musi się poparzyć"? Stwierdza pesymistycznie i bez ogródek, że w Polsce „zwyczajna głupota antysemityzmu "jest wszechobecna i że poradzić sobie z nim nie sposób, bo „taki już jest nasz kraj"9. Pośrednio wypowiedź ta potwierdza rosnącą przepaść w polskim społeczeństwie, podział na dwa narody, „które język ust mają wspólny, ale nie język ducha", aby posłużyć się określeniem Marii Dąbrowskiej10, czy też dwie Polski: „otwartych umysłów i serc [...] gotową odpowiedzieć na wyzwanie nadchodzącego czasu" i Polskę „zagrzęzłą w historycznych kompleksach i uprzedzeniach", mówiąc słowami Jerzego Jedlickiego11.

Czy to właśnie to piekło powoduje, że turyści żydowscy narażeni są nierzadko na obelżywe odzywki, a niektóre filmy dokumentalne, dotyczące na przykład dzieci ocalałych z Zagłady, dopiero po latach odkrywających swoje korzenie, nie mogą zostać pokazane w naszym kraju, bo występujące w nich osoby pochodzenia żydowskiego zastrzegły sobie, że nie chcą publicznie ujawniać swoich historii we własnym środowisku ze względu na siebie i swoje rodziny? Dlaczego niektórzy Polacy odznaczeni za ratowanie Żydów w czasie drugiej wojny światowej medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata" i ich bliscy też wolą nierzadko zachować anonimowość? Czy to tylko przesadna ostrożność lub nadwrażliwość z ich strony?

Można zadać także inne pytania: W jaki sposób większe otwarcie Polski na świat poprzez wejście do Unii Europejskiej wpłynie na zjawisko krajowego antysemityzmu? Czy spowoduje jego zmniejszenie, czy też zwiększenie i eksport do innych krajów, a może ewolucję w kierunku bliższym ugrupowaniom neofaszystowskim z Europy Zachodniej? Jaką rolę może tu odegrać edukacja? Wreszcie, czy możliwe jest odrodzenie życia, żydowskiego w- Polsce na większą skalę, na przykład poprzez imigrację Żydów z dawnego Związku Radzieckiego, tak jak to nastąpiło w Niemczech? Czy możliwe są na większą skalę powroty emigrantów roku 1968?

A zatem jaka jest obecnie w Polsce skala zjawiska określanego mianem „antysemityzmu bez Żydów" i w jaki sposób możemy mu przeciwdziałać tak, żeby uwagi sprzed niemal sześćdziesięciu lat, zacytowane na początku, można było niedługo odłożyć do lamusa?

________________________________________________________________________________

1 Cytaty pochodzą z następujących tekstów: S. R. D o b r o w o l s k i, Na śmiertelnej fali. ..,s.5; J. Andrzejewski, Zagadnienie polskiego antysemityzmu, s. 20 i 43; S. O t w i n o w s k i, Sąsiedzi, s. 59; J. P r z y b o ś, Hańba antysemityzmu, s. 62; S. F l u k o w s k i, Aby nie odezwało się już ani jedno echo ludzkiego barbarzyństwa, s. 66; J. Z a w i e j s k i, Nadzieja ludzi dobrej woli, s. 75-76.

2 Ruth Wisse jest profesorem literatury żydowskiej w Harvard University (USA). Często zabiera głos w sprawach publicznych, pisząc między innymi dla miesięcznika „Commentary".

3 R. Wisse, Poland without Jews, „Commentary", 1978, nr 8, s. 64.

4 Zob. na przykład książkę Małgorzaty Niezabitowskiej Ostatni współcześni Żydzi polscy (Warszawa: Wydawnic-twa Artystyczne i Filmowe 1993; wydanie amerykańskie pt. Remnants: The Last Jews of Poland, New York: Friendly Press 1986).

5 Na temat różnych przejawów antysemityzmu w okresie tuż po upadku komunizmu zob. znakomity artykuł Marcina Kuli pt. Problem postkomunistyczny czy historycznie ukształtowany polski problem? („Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce", 1991, nr 4, s. 21-55).

6 S. K o w a l s k i, Antysemityzm nasz powszedni, „Rzeczpospolita" z 21-22 września 2002 roku.

7 K. Wyka, Gospodarka wyłączona, [w:] Życie na niby. Pamiętnik po klęsce, Kraków: Wydawnictwo Literackie 1984, s. 157 (tekst pochodzi z 1945 roku, a po raz pierwszy został opublikowany w roku 1959) - cyt. za: M. C. S t e i n -l a u f. Pamięć nieprzyswojona. Polska pamięć Zagłady, przeł. A. Tomaszewska, Warszawa: Wydawnictwo Cyklady 2001, s. 73. Pełny cytat brzmi: „Spod miecza niemieckiego kata, dokonującego nie widzianej w dziejach zbrodni, sklepikarz polski wyciągnął klucze od kasy swego żydowskiego konkurenta i uważał, że postąpił jak najmoralniej. Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa. Sklepikarz zapomniał, że «prawne» wyniszczenie całego narodu jest fragmentem procesu tak niespotykanego, że na pewno nie po to go historia zainscenizowała, by zmienił się szyld na czyimś sklepiku. Formy, jakimi Niemcy likwidowali Żydów, spadają na ich sumienie. Reakcja na te formy spada jednak na nasze sumienie. Złoty ząb wydarty trupowi będzie zawsze krwawił, choćby już nikt nie pamiętał jego pochodzenia".

8 Cyt. za: J. J e d l i c k i. Konteksty, szkic przedstawiony na Walnym Zebraniu Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita", 25 kwietnia 2004 roku w Warszawie - maszynopis, s. 6.

9 M. Król, „Newsweek" i wrażliwość, „Tygodnik Powszechny", 2004, nr 17, s. 16.

10 M. D ą b r o w s k a, Dzienniki, red. T. Drewnowski, t. I, Warszawa 1988, s. 382.Cyt. za: Kuł a. Problem postkomunistyczny, s. 37.

11 J. J e d l i c k i, Poniedziałek po bitwie, „Gazeta Wyborcza" z 19 listopada 1990 roku. Cyt. za: K u l a, Problem postkomunistyczny, s. 37'.

_________________________________________________________________________________________

EUROPA

WSPÓLNYCH WARTOŚCI

Chrześcijańskie inspiracje w budowaniu zjednoczonej Europy

Katolicki Uniwersytet Lubelski

Redakcja ks. Stanisław Zięba

Lublin, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Ana
24-12-2014 / 09:44
~Ogunyemi
20-12-2014 / 18:11
That's an expert answer to an instreeting question
~zygmuntp
29-03-2011 / 21:32
Jak w lubelskich sądach mafia w togach grabi okradzionych i pomaga dłużnikowi> Kłamstwa mendy rzecznika który już dawno powinien się powiesić wraz z kolesiami za ludzką krzywdę. www.youtube.com/watch?v=ynNmftalwds
~Ali Baba
22-11-2010 / 20:02
KOMENTARZ /DO KOMENTARZA ~`polak z 22-11 2010/ powiem krótko NIC DODAĆ NIC UJĄĆ - A JAK IM SIĘ W POLSCE NIE PODOBA /BO ANTYSEMITYZM/.....TO PAKOWAĆ MANELE I WON Z MOJEGO KRAJU...wiadomo dokąd!!!!!
~polak
22-11-2010 / 09:26
Wielce szanowna pani ! co do ilości żydów w polsce to również pani ma na ten temat małą , bardzo małą wiedzę ! Proszę sprawdziś lubelski Rotary Club i poprzez jego macki dojść prawdy na temat żydów chociażby w LUblinie oraz funkcje które pełnią w najważniejszych organach administracji państwowej w sądach , prokuraturach , urzędach UW UM itp itd. Nawet sobie pani nie wyobraża z jaką plagą mamy do czynienia w polsce a będzie jeszcze gorzej gdyż całe watachy pod pozorem wycieczek przygotowują się do zorganizowanej na wielką skalę inwazji na nasz piękny spokojny kraj. Proszę o głęboką analizę wszystkich co ważniejszych stołków wraz z obsadzeniem "polskich" banków a może zrozumie pani patplogię z którą mamy tu do czynienia. Czyżby nie oglądała pani festiwali żydowskiej muzyki i zebranych tam dziesiątków tysięcy żydów? Nie mam osobiście nic przeciw żydom bo każdej nacji należy się szacunek ale uważam iż POLSKA winna być przede wszystkim dla polaków. W niemczech nie ma pojęcia mniejszści polskiej choć polaków tam żyje ok 2 milionów czy chociażby tureckiej których jest w niemczech ok 4 milionów i też nie ma pojęcia mniejszości tak wię niech sobie żydzi "skoro muszą" żyją w polsce ale niech jej nie terroryzują swoją obecnością i zajmowaniem najwyższych stołków we wszystkich organizacjach życia publicznego. Dochodzi bowiem do paranoi a tak naprawdę to sami żydzi robią najwięcej szumu w sprawie antysemityzmu. Uważają że na polaczków można pluć i ich wykorzystywać ale gdy ten polaczek wypowie słowo "żyd" to już mamy do czymnienia z antysemityzmem. Toż to chore i godne tylko potępienia. Co do halokaustu to dlaczego właśnie ci żydzi nie rozpoczęli walki zbrojnej z okupantem tylko skrzętnie się chowali za plecami ginących za nich polaków. Pozdrawiam wszystkich - w tym żydów w polsce- żyjcie w spokoju ale dajcie żyć również polakom w ich ojczyźnie.