Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 16-12-2010

Chiny - Juan startuje obok dolara, jena i euro. Iwo Cyprian Pogonowski

Oczekiwana od dawna przez inwestorów, waluta chińska juan, obecnie startuje na rynku obok dolara, jena i euro. Dzieje się to według planów rządu komunistycznego w Pekinie, który ostrożnie planuje każdą zmianę w jego gospodarce w ramach kapitalizmu państwowego. Hong Kong służy Pekinowi jako teren doświadczalny i właśnie w Hong Kongu, byłej kolonii brytyjskiej juan staje się « hot property » czyli « pożądaną inwestycją » po raz pierwszy w transakcjach na międzynarodowym rynku walutowym. W polskim języku nazwa waluty Chin « juan » literuje się identycznie jak imię sławnego amanta hiszpańskiego, który nazywał się Juan de Tenorio.

Dzienny przetarg juanem od zera doszedł pierwszego dnia transakcji do wartości czterystu milionów dolarów. Juan jest walutą drugiej po USA największej gospodarki na świecie, która mimo kryzysu światowego spowodowanego szwindlem na trylion dolarów nieściągalnymi pożyczkami hipotecznymi, co sumarycznie spowodowało straty wartości nieruchomości w USA rzędu czternastu tysięcy miliardów dolarów. Stracili głównie Amerykanie właściciele domów, których wartość rynkowa stały poniżej ich zadłużenia hipotecznego i których miliony były eksmitowane z ich miejsc zamieszkania. Tego rodzaju szwindel byłby niemożliwy w komunistycznych Chinach gdzie mimo kryzysu międzynarodowego gospodarka chińska wzrosła o ponad siedem procent w momencie, kiedy gospodarka USA spadła o kilka procent.

Transakcje juanem na razie są małą częścią dziennych obrotów na rynku walutowym, na którym dzienna wartość przetargu przeciętnie wynosi cztery tryliony dolarów. Obecnie w Nowym Jorku, Londynie i w Tokio szybko powstaje nowy system transakcji juanem, jako bardzo pożądaną przez inwestorów walutą międzynarodową, której obecność w coraz większej ilości transakcji międzynarodowych z czasem spowoduje spadek kursu dolara, jena i euro.

Firmy chińskie otwierają konta bankowe w Hong Kongu, gdzie handel międzynarodowy we wszystkich walutach jest dozwolony i prawdopodobnie osiągnie wartość około 45 miliardów dolarów z końcem bieżącego roku. Wartość juana do niedawna była ściśle związana z wartością dolara co było korzystne dla Chin z powodu wielkich nadwyżek eksportowych w handlu z USA. Od dłuższego czasu Amerykanie napierają na rząd w Pekinie żeby uniezależnił wartość juana od wartości dolara.

Chińczycy obawiają się, że jak zbyt dużo ich waluty zbyt szybko zjawi się na rynku międzynarodowym i przez to mogą stracić kontrolę nad inflacją i kursem oprocentowania według opinii Xiang Songzuo, dyrektora centra badań światowego systemu monetarnego przy uniwersytecie w mieście Remin w Chinach. Natomiast Amerykanie
określają pojawienie się juana na rynku międzynarodowym jako « game changing » czyli podstawową zmianą gry na giełdach i w handlu międzynarodowym, według opinii bankierów amerykańskich, którzy uważają że juan wszedł na rynek międzynarodowy znacznie szybciej niż się tego spodziewano.

W lipcu 2010 po raz pierwszy władze Chin pozwoliły na transakcje swoją walutą juan’em poza granicami Chin. Jest to pierwszym krokiem do wolnych obrotów juanem i do ustalania wartości juana na rynku międzynarodowym na podstawie popytu i podaży. Na razie rząd w Pekinie będzie nadal kontrolował wartość juana, mimo istnienia wolnego rynku w Hong Kongu, który ma pewien stopień autonomii i ma otwarty dostęp do rynku międzynarodowego.

Prawdopodobnie w przeciągu kilku lat 20% do 30% transakcji wielkiego rocznego eksportu z Chin, który ma wartość rocznie blisko dwa i pół tysiąca miliardów dolarów, będzie zawierana w juanach w porównaniu do obecnego stanu rzeczy, kiedy tylko jeden procent tych transakcji dotąd był zawierany w juanach. Obecnie ci, którzy chcą zawierać transakcje w juanach muszą mieć konta w bankach w Hong Kongu. Nadal są w mocy ograniczenia przywozu z zagranicy banknotów juana.

W celu zupełnie nie kontrolowanej wymienności waluty juana rząd w Pekinie musiałby pozwolić na wolną wymianę jego waluty na wszystkie inne waluty i to w każdej chwili bez żadnych ograniczeń. Ten stan rzeczy jest jeszcze nie możliwy z powodu nadal istniejący ograniczeń.
Nie mniej oczekiwana od dawna przez inwestorów, waluta chińska juan, obecnie startuje na rynku międzynarodowym obok dolara, jena i euro i z czasem przyczyni się do spadku wartości tych walut, a zwłaszcza wartości dolara.
Ożywiona dyskusja na ten temat toczy się w pismach ekonomicznych takich jak The Wall Street Journal z 14 grudnia 2010.

zobacz:

Konfrontacja kapitalizmu lichwiarskiego USA i państwowego Chin

Geszefty na tryliony dolarów

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Świętokrzyski KOS
19-12-2010 / 14:49
Nie mamy nic do obcokrajowców, że chcą odwiedzać Polskę, na turystach można dobrze zarabiać, np w gospodarstwach agroturystycznych itd. itp. Jednak sprowadzanie np. Chińczyków do Polski, jako siłę roboczą, czy "mądrych tego świata", to niszczenie pokolenia Polaków, już m. in Niemcy, Francja, mają problem nie tylko z muzułmanami, lecz zagrażającym terroryzmem. Czyżby tym, co chcą ściągać np. Chińczyków, bardzo zależało na umieszczenie ich ( jeden miliard trzysta tyś,) w Europie i doprowadzić do zmuszenia obywateli danego państwa do ucieczki z własnej ojczyzny ( Niemcy robią wszystko aby ściągać młodzież polską, a zostawić miejsca w Polsce dla np. Rosjan), tak było na przełomie XVI Wieku. W Kielcach już najlepiej szanowani są ludzie z Izraela i z Chin, jako biznesmeni i najmądrzejsi. Polacy dostają za pracę grosze, a jak się coś nie podoba, jest siła robocza z Chin, Rosji, Ukrainy, Białorusi, Rumuni itd. itd.
~Anna
17-12-2010 / 19:08
I to jest prawda oczywista nawet dla dziecka z podstawówki, że waluta musi mieć pokrycie w Pkb a don juan ma je na pewno, skoro chińska gospodarka oparta jest w 98% na produkcji. Przepowiednia królowej Saby, że żółta rasa zaleje świat zaczyna się spełniać tyle, że trochę inaczej niz to sobie ekonomiczni analfabeci spod znaku Sorosa wyobrażali. Gospodarki oparte na konsumpcji już zaczynają padać. Ten proces jest zaskakująco szybki od czasu unijnej ekspansji na Polskę. Polska, Grecja, Hiszpania, Węgry zostały wzięte w gospodarczy jasyr i muszą jeszcze zaborcy za to płacić. Potem (wkrótce!) Polacy, Amerykanie i cała Europa będzie żółtkom buty czyścić. Żydzi nie będą, bo mają naftę zagrabioną Arabom i broń, którą tej nafty będą bronić.
~made in china
16-12-2010 / 22:15
caly swiat, cala polska zawojujemy juz jestesmy wszedzie CHINA GORA !!!